Jest intensywnym, niskim czółkiem.
Moja słodka psica, Różenka, gdy sobie wesoło biega po łące, ma zwyczaj aportować, różnych takich, cimoszewiczów.
Zabieram jej, zebranych cimoszewiczów z pyska i rzucam tak daleko, ile mam "pary" w ręku.
Słodka Rózyczka, aportuje, rzucanych przeze mnie, cimoszewiczów, niejako z psiego obowiązku.
Przez to, że słodka psica aportuje komusze mendy w rodzaju cimoszewicza, muszę taszczyć na łąkę wiaderko wody, psia pastę i psią szczotkę do zębów.
Po wypluciu cimoszewicza muszę myć psu zęby. Pysk, muszę, Różyczce słodkiej płukać.
Po myciu, płukaniu, najwyraźniej, moja słodka Różyczka nie czuje się dostatecznie czysta.
Siada przy mnie, zamiatając rózowym językiem powietrze, kładzie słodki łeb na moich kolanach i patrząc, brązowymi migdałami oczu, pyta, całkiem po Polsku:
- Czy te k...y nigdy nie zdechną?
Oglądamy razem, w TVN24, cimoszewicza
Ja i Róża. Człowiek i dobry Pies!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą człowiek o warczącej głowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą człowiek o warczącej głowie. Pokaż wszystkie posty
środa, 27 kwietnia 2011
wtorek, 12 stycznia 2010
Człowiek o warczącej głowie
Scena 1 ( W warsztacie mechanika od helikopterów )
Człowiek o warczącej głowie – I dodatkowo niech pan przyjmie ode mnie tego oto dźwiękoszczelnego mercedesa.
Mechanik od helikopterów – Tego?
Człowiek o warczącej głowie – Tak, drogi przyjacielu! Czy widzi pan łzy w moich oczach?
Mechanik od helikopterów – Łzy?
Człowiek o warczącej głowie – Dwadzieścia lat! Dwadzieścia lat mija od dnia, gdy moja głowa zaczęła warczeć. Lekarze. Najlepsi specjaliści świata. Ani przyczyny ani lekarstwa! Tylko te nauszniki, żebym nie oszalał. I wszyscy wokół mnie w nausznikach! Nawet pies w nausznikach! Seks w nausznikach! Dwadzieścia lat nie byłem w miejscu publicznym!
Mechanik od helikopterów – W domu publicznym?
Człowiek o warczącej głowie – Nie! Byle gdzie, na przykład w kinie. No i nie słyszałem własnego głosu, chyba, że wrzeszczałem na pracowników, ale wtedy … Mój boże, tyle lat! I dopiero teraz…
Mechanik od helikopterów – patrząc za odchodzącym – Dziwny facet! Tyle zapłacił za zwykłą regulację!
Scena 2 ( Na ulicy i w taksówce )
Człowiek – Oto idę sobie ulicą. Śnieg zalega, wrony kraczą – cudownie! I pomyśleć, że wszystko dzięki głupiemu tabloidowi, który zrobił ze mnie dziwadło na pierwszej stronie
„Człowiek, którego głowa warczy jak helikopter” I pomyśleć, że mogę sobie iść jak każdy inny. Nikt się nie boi. Nie ucieka. Cudownie!
Swoją drogą mogliby coś zrobić z tym śniegiem. Można sobie skręcić nogę. Chyba zatrzymam taksówkę.
Taksówkarz – Dokąd pana zawieść?
Człowiek – Sam nie wiem. Może do mojej firmy? Nie, zawiezie mnie pan do mojej kochanki, znaczy się na Kruczą, albo nie damy sobie spokój z rozpustą …
Taksówkarz – Dlaczego my?
Człowiek – Do domu! Wieź mnie pan do domu!
Scena 3 ( W domu )
Człowiek – Cześć piesku! Nie założą ci tych okropnych nauszników. No już dobrze, dobrze…- pieszczotliwie gryzie psa w ucho. Ale, ale gdzie jest mój wierny kamerdyner Jan. Ach rozumiem! Nie słysząc zbliżającego się warkotu po prostu nie wie, że wróciłem do domu! Widzę smugę światła z uchylonych drzwi spiżarni – zagląda po cichu.
Pan – Mój wierny sługo, dlaczego wyjadasz z lodówki oznaczonej napisem: Smakołyki Pana Domu zamiast z lodówki oznaczonej napisem „Służba i goście biznesowi”
Jan – Ghekluba!
Pan – Tym razem ci wybaczam, ale… - grozi wiernemu słudze palcem. Gdzie Pani?
Jan – Nha khurze!
Pan – Cóż za nienasycony człowiek!
Wbiega po schodach.
Pan – Ciekawe, co powie na tą cudowną odmianę moja żona? W ogóle ciekawe, czy ma niski zmysłowy głos? O nieba! Cóż ja słyszę? – Zagląda do sypialni przez dziurkę od klucza – Cóż ja widzę? Moja żona i moja kochanka razem w łóżku! Leżą nagie i palą papierosy nie zważając na niebezpieczeństwo zaprószenia ognia! Cóż to ma znaczyć?
Mąż – Mam was niewierne! Co robicie razem w łóżku?
Żona – O cholera. Ty nie warczysz, co się stało z twoją głową?
Kochanka – Ty nie warczysz?
Mąż – Nie warczę, ale nie oślepłem i widzę, że oddajecie się lekkomyślnym rozrywkom!
Czuję się podwójnie zdradzony i na dodatek oszukany, bo nie wiedziałem, że palisz papierosy!
Żona – Zawsze zdążyłam wywietrzyć, mój ty helikopterku.
Mąż – Ziemia rozstępuje mi się pod nogami!
Kochanka – Chyba dywan. Ale słuchaj. Skoro nie warczysz to pewnie też nie wibrujesz? – Zaczyna płakać.
Żona – To straszne! A taki był dumny, że miał coś, czego żaden mężczyzna, chyba, że bardzo nerwowy nie ma…
Mąż, – Co, co? Znaczy, że pewnie nigdy już …
Żona – Jak ona wyjdzie…
Kochanka – Czemu mam wychodzić? Przecież jestem kochanką tego tu twojego męża!
Żona – Ależ Justyno, to chyba zrozumiałe, że ja i Karol…!
Kochanka – Ależ Elwiro, taki to twój Karol jak i mój!
Mąż – na stronie – Zanosi się na łóżkową awanturę, której na dodatek będę musiał wysłuchać. Oj, chyba przepłaciłem za naprawę! Co mnie podkusiło z tym mercedesem, cholera. I jeszcze nie będę wibrował? I wyrzuciłem moje nauszniki! O tu jakieś na korytarzu. Oślinione to pewnie psie, ale co z tego, że psie? Jaka błoga cisza! Cudownie! Po prostu cudownie!
Człowiek o warczącej głowie – I dodatkowo niech pan przyjmie ode mnie tego oto dźwiękoszczelnego mercedesa.
Mechanik od helikopterów – Tego?
Człowiek o warczącej głowie – Tak, drogi przyjacielu! Czy widzi pan łzy w moich oczach?
Mechanik od helikopterów – Łzy?
Człowiek o warczącej głowie – Dwadzieścia lat! Dwadzieścia lat mija od dnia, gdy moja głowa zaczęła warczeć. Lekarze. Najlepsi specjaliści świata. Ani przyczyny ani lekarstwa! Tylko te nauszniki, żebym nie oszalał. I wszyscy wokół mnie w nausznikach! Nawet pies w nausznikach! Seks w nausznikach! Dwadzieścia lat nie byłem w miejscu publicznym!
Mechanik od helikopterów – W domu publicznym?
Człowiek o warczącej głowie – Nie! Byle gdzie, na przykład w kinie. No i nie słyszałem własnego głosu, chyba, że wrzeszczałem na pracowników, ale wtedy … Mój boże, tyle lat! I dopiero teraz…
Mechanik od helikopterów – patrząc za odchodzącym – Dziwny facet! Tyle zapłacił za zwykłą regulację!
Scena 2 ( Na ulicy i w taksówce )
Człowiek – Oto idę sobie ulicą. Śnieg zalega, wrony kraczą – cudownie! I pomyśleć, że wszystko dzięki głupiemu tabloidowi, który zrobił ze mnie dziwadło na pierwszej stronie
„Człowiek, którego głowa warczy jak helikopter” I pomyśleć, że mogę sobie iść jak każdy inny. Nikt się nie boi. Nie ucieka. Cudownie!
Swoją drogą mogliby coś zrobić z tym śniegiem. Można sobie skręcić nogę. Chyba zatrzymam taksówkę.
Taksówkarz – Dokąd pana zawieść?
Człowiek – Sam nie wiem. Może do mojej firmy? Nie, zawiezie mnie pan do mojej kochanki, znaczy się na Kruczą, albo nie damy sobie spokój z rozpustą …
Taksówkarz – Dlaczego my?
Człowiek – Do domu! Wieź mnie pan do domu!
Scena 3 ( W domu )
Człowiek – Cześć piesku! Nie założą ci tych okropnych nauszników. No już dobrze, dobrze…- pieszczotliwie gryzie psa w ucho. Ale, ale gdzie jest mój wierny kamerdyner Jan. Ach rozumiem! Nie słysząc zbliżającego się warkotu po prostu nie wie, że wróciłem do domu! Widzę smugę światła z uchylonych drzwi spiżarni – zagląda po cichu.
Pan – Mój wierny sługo, dlaczego wyjadasz z lodówki oznaczonej napisem: Smakołyki Pana Domu zamiast z lodówki oznaczonej napisem „Służba i goście biznesowi”
Jan – Ghekluba!
Pan – Tym razem ci wybaczam, ale… - grozi wiernemu słudze palcem. Gdzie Pani?
Jan – Nha khurze!
Pan – Cóż za nienasycony człowiek!
Wbiega po schodach.
Pan – Ciekawe, co powie na tą cudowną odmianę moja żona? W ogóle ciekawe, czy ma niski zmysłowy głos? O nieba! Cóż ja słyszę? – Zagląda do sypialni przez dziurkę od klucza – Cóż ja widzę? Moja żona i moja kochanka razem w łóżku! Leżą nagie i palą papierosy nie zważając na niebezpieczeństwo zaprószenia ognia! Cóż to ma znaczyć?
Mąż – Mam was niewierne! Co robicie razem w łóżku?
Żona – O cholera. Ty nie warczysz, co się stało z twoją głową?
Kochanka – Ty nie warczysz?
Mąż – Nie warczę, ale nie oślepłem i widzę, że oddajecie się lekkomyślnym rozrywkom!
Czuję się podwójnie zdradzony i na dodatek oszukany, bo nie wiedziałem, że palisz papierosy!
Żona – Zawsze zdążyłam wywietrzyć, mój ty helikopterku.
Mąż – Ziemia rozstępuje mi się pod nogami!
Kochanka – Chyba dywan. Ale słuchaj. Skoro nie warczysz to pewnie też nie wibrujesz? – Zaczyna płakać.
Żona – To straszne! A taki był dumny, że miał coś, czego żaden mężczyzna, chyba, że bardzo nerwowy nie ma…
Mąż, – Co, co? Znaczy, że pewnie nigdy już …
Żona – Jak ona wyjdzie…
Kochanka – Czemu mam wychodzić? Przecież jestem kochanką tego tu twojego męża!
Żona – Ależ Justyno, to chyba zrozumiałe, że ja i Karol…!
Kochanka – Ależ Elwiro, taki to twój Karol jak i mój!
Mąż – na stronie – Zanosi się na łóżkową awanturę, której na dodatek będę musiał wysłuchać. Oj, chyba przepłaciłem za naprawę! Co mnie podkusiło z tym mercedesem, cholera. I jeszcze nie będę wibrował? I wyrzuciłem moje nauszniki! O tu jakieś na korytarzu. Oślinione to pewnie psie, ale co z tego, że psie? Jaka błoga cisza! Cudownie! Po prostu cudownie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)