
Mężczyźni podnieśli się z ławki i Ela dostrzegła, że Piotr w ręce trzyma coś wełnianego i miękkiego.
- Włóż to, to mój sweter, bo na dworze jest raczej zimno – powiedział tonem rozkazującym.
Posłusznie włożyła ogromny sweter, poczuła się w nim jakby bezpieczniejsza. Uśmiechnęła się już trochę szczerzej i wszyscy troje ruszyli w stronę parkingu, na którym zaparkował Piotr.
Po drodze rozmowa się jakoś nie kleiła, ksiądz siedział z tylu, a ona przy Piotrze. Widziała w lusterku jak bacznie się jej przyglądał, aż ją to denerwowało. Miała wrażenie, że chce ją o coś zapytać i chyba wolałaby by to pytanie już padło.
W końcu nie wytrzymała i sama zapytała. – Czy ksiądz chce mnie o coś zapytać?
- Tak – odparł lekko zmieszany – przyglądam ci się, nie z ciekawości, wybacz. Widzisz, chodzi o to, że…jakby ci to powiedzieć? Wiesz jak wyglądała Mioducka?
- A to o to chodzi – uśmiechnęła się nawet trochę kokieteryjnie – Piotr księdzu nie mówił, że znamy portret Zofii, że nawet go odzyskaliśmy? Wiem, że jestem idealną repliką Zofii jeśli o to chodzi.
- Uf – ksiądz odetchnął – wiesz, nie chciałem ci tego mówić. Twoja babcia najbardziej obawiała się spotkania z tobą właśnie z powodu tego podobieństwa. I może – ksiądz zmienił temat - ty też będziesz do mnie mówić mniej oficjalnie, w końcu nie jestem takim starym księdzem dobrodziejem – uśmiechnął się szeroko, rozładowując trochę ciężką atmosferę.
- Janusz – powiedział wesoło Piotr – widzę, że Elżbieta i ciebie uwiodła.
- Oj przestań, bo popamiętasz. – Uśmiechnął się, ale zmarszczył brwi.- A– zwrócił się do Eli – wiesz, że mąż Józefiny zmniejszył dom, prawie o połowę. Podobno cały dwór był podpiwniczony, ale z nakazu Zofii, połowa piwnic została zasypana, ta, nad którą obecnie nie ma już domu. Podobno tam były pokoje Zofii.
- Skąd ksiądz, znaczy ty wiesz o tym?
- Trochę od ludzi, trochę wyczytałem między wierszami – zagadkowo odpowiedział Janusz.
- Mówiłem ci – odezwał się Piotr do Eli – że Janusz to prawdziwy logik? Zresztą, zawsze ogrywa mnie w szachy. Ale bez żartów, - Zwrócił się do nich obojga. – Coś mi opowiadałeś, już dawno, że połowa dworu jest zniszczona przez tego hulakę, jak mu tam było?
- Juszkiewicz. – Powiedział Janusz i westchnął. – prawie roztrwonił cały twój majątek – zwrócił się do Elżbiety – Dobrze, że Józefina nie wtajemniczyła go w jej zagraniczne dochody. To była bardzo szlachetna osoba, tak można odczytać z zapisów. Ufundowała obraz Ukrzyżowanego Chrystusa, do dziś zdobiący ołtarz. Była bardzo hojna dla kościoła. Może chciała w ten sposób odpokutować za matkę?
- Z tego co mówiła Kanusia, wiemy, że była osobą bardzo oschłą, wręcz zimną. – Powiedziała Ela – Prawda Piotr? – spojrzała na niego, by ten potwierdził jej słowa.
- Prawda, - potwierdził i zaraz dodał - ale, może jej chłód był spowodowany brakiem jakiejkolwiek miłości? Matka jej nie kochała, przyznasz sama – spojrzał jej na moment w oczy – mąż też nie. Nie miała gdzie ulokować uczuć. Pewnie na swoją córkę patrzyła też jak na balast, który wiązał ją z Juszkiewiczem, który delikatnie mówiąc ożenił się tylko z jej majątkiem. Myślę, że powinniśmy przestudiować cala historię twojego rodu. Myślę, że wszystko jest jakoś powiązane. Nie sądzisz Janusz?- Zwrócił się do siedzącego z tyłu księdza.
- Myślę, że tak, ale…słuchajcie, ja znam prawie całą historię. Myślę, że resztę wyjaśni pamiętnik – spowiedź Zofii. Poza tym musimy odebrać moc Carlocie, która ją ma nadal. Myślę, że jest w niej coś z demona, jeśli nim samym nie jest. Ale to nie takie proste, ona się jakoś zabezpieczyła, żeby mogła nadal oddziaływać na dom, na was…- Ksiądz na chwilę się zawahał i po chwili dodał – może będą potrzebne egzorcyzmy – stwierdził i jakby sam się wystraszył własnych słów. – Tyle, że egzorcyzmy to nie takie proste. Najpierw potrzebne są badania kościoła. To ma bardzo długą procedurę…
- A ty, nie mógł byś sam tego zrobić? – Zapytał Piotr, a Elżbieta skinęła głowa na znak, że też tak sądzi.
- Chyba nie mówicie poważnie? Nie jestem egzorcystą, a poza tym, na to są potrzebne zezwolenia ordynariusza, a on musi uzyskać zgodę papieża. Kościół Katolicki podlega hierarchii i ja nie zrobię niczego, na co nie dostanę zezwolenia. Czy to jest jasne? – Twarz Janusza stała się bardzo poważna. – No dojeżdżamy. – Zmienił temat – Wysiądę, zaraz tu na początku, bo chcę wejść jeszcze na chwilę do Jakubiakowej – a wy jedźcie do Piotra i czekajcie ze wszystkim na mnie. Dobrze?
Zastanawiam się Iwonko, dlaczego nie dodajesz "Dom Elżbiety" na niepoprawnych.......12 miesięcy zdrowia,
OdpowiedzUsuń53 tygodni miłości,
8784 godzin wytrwałości,
527040 minut pogody ducha,
1622400 sekund szczęścia ...
w NOWYM ROKU 2011 życzy Marika
Marika
OdpowiedzUsuńZastanawiam się w ogóle czy publikować w odcinkach już gdziekolwiek poza blogspotem.
I dzięki serdeczne, za te matematyczne życzenia.;p
I Tobie wszystkiego co najlepsze w tym nowym roku.
Pozdrawiam serdecznie.:D
Witaj Algo,
OdpowiedzUsuń2 tygodnie mnie nie było i znowu mam zaległości ;)
Dziękuję Wam za zaproszenie do znajomych na Shtyle.fm, ale nie należę do żadnych portali społecznościowych.
Najserdeczniejsze życzenia wspaniałego Nowego Roku dla Ciebie, Jacka i całej Waszej Rodziny!
Pozdrawiam :)
Katrine
OdpowiedzUsuńWitaj!
Cieszę się bardzo, że i tu potrafimy się poszukać. Tobie też wsiego naj...na ten Nowy Rok.
Pozdrówki serdeczne.:D