Witam po dłuższym moim niebycie.
Ja, jak zawsze, będę przynudzała…no cóż, tak niestety już ze mną jest.
Cóż, jak zwykle będę wałkować kobiecość.
Bo i tak, na politykę wpływ mam żaden, a o kibicach…no cóż, wiadomo, co baba może wiedzieć o piłce nożnej? Choć od osiemdziesiątego roku, jestem kibicem Legii.
Dobra, odłóżmy temat Kibiców, Polityki i Tusków tego świata…a nawet trzęsienia ziemi w Hiszpanii, choć jakiś tam wizjoner włoski przewidział trzęsienie ziemi akurat w Rzymie – wiecznym mieście akurat w dniu 11 maja 2011.;p
Tyle tytułem wstępu…nie chcąc przedłużać.
Kobieta! To niestety, czy też stety temat niewyczerpany.
Jak to z tymi kobietami jest? Pewnie jakiś tam procent społeczeństwa chciałby to wiedzieć na 100%, tak się niestety nie da, bo kobiety są jak kwiaty, każda rozwija się w dogodnym dla siebie klimacie.
Zaraz będę potępiona przez kobiety wyzwolone, że one nie kwiaty, a ludzie…jasne. A mężczyźni to drzewa (ukłon w stronę pań wyzwolonych), feministkami nie chcę ich obrzucać, bo to dla mnie rodzaj obelgi.
Teraz do meritum…
Jak łatwo kobietę zranić?
Oj łatwo…kobietę, nie namiastkę.
Ile potrzeba trudu, by z niej wydobyć namiętność?
Albo bardzo dużo, albo i bardzo mało…niestety jesteśmy nieprzewidywalne.
A mężczyźni?
No cóż, tu nie jestem fachowcem. Wiem że afirmują swoją męskość w różny sposób.
Od tych najbardziej prostackich, do jak najbardziej subtelnych…tylko jak są odczytywane?
To samo dotyczy kobiety i jej sygnałów, bo zależy jak się je odbiera. Kody takie są często wysyłane, albo w próżnię, ale też odczytywane błędne.
No właśnie, temat kobieta i mężczyzna okazuję się, że nie takie to łatwe do zdefiniowania.
Chciałabym, żeby pod tym postem pojawiły się głosy wyjaśniające mi te zawiłości, bo sama nie potrafię jej zakończyć, ani dramatycznie, ani też optymistycznie. Wiem jaka jestem sama, wiem co mnie wzrusza (np. bycie w krypcie Państwa Kaczyńskich i u Naczelnika Józefa Piłsudskiego). Tak, byłam z wizytą w Krakowie u naszych jakże miłych przyjaciół ( tu ukłon w stronę U. i J. S…), którzy byli tak mili i oprowadzili mnie i Jacka po Krakowie. Ale potrafi mnie wzruszyć jedna z krypt na Skałce, przy której zatrzymałam się dłuższą chwilę (nie, nie chodzi mi o Wyspiańskiego, bo tak zapewne myśli połowa czytelników, nie chodzi mi też o lodówkę z marketu p. Miłosza) To J.I. Kraszewski i A. Asnyk dali możliwość wzruszenia. Adam Asnyk pochodził z Kalisza z miasta moich dziadków. A J.I.Kraszewski, no cóż, czuję do niego zawsze głęboki szacunek i wdzięczność, za powieści, za historię, którą z tak wielkim trudem gloryfikował i opisał.
Dobra kończę na tym, bo o to chodzi, by dać wypowiedzieć się czytelnikowi. ;p
czwartek, 12 maja 2011
PO - Dwie albo trzy pieczenie na jednym grillu
To będzie krótki, zupełnie darmowy wykładzik, a nawet “wykładzina” Proszę się skupić i na wszelki wypadek odsunąć od krawędzi bloga.
Ludzie, a wszak do nich należysz, miły czytelniku, przenoszą prosty i jasny sposób rozumowania, który mimo wyjątków, jakoś im się sprawdza w analizie wydarzeń codziennych, osobiście ich dotyczących. Na przykład, że akcja rodzi reakcję.
Józek nazwał Teofila głupkiem, w związku z czym Teofil przywalił mu w mordę, w związku z czym Józek wezwał policję, by aresztowała Teofila, a ten z kolei adwokata, by wspólnie zrobić z Józefa wariata. I tak dalej.
Na poziomie politycznym, przy dzisiejszym poziomie manipulacji to się zupełnie nie sprawdza.
Na stadionach pojawiły się transparenty zawierające teksty wymierzone w rząd Donalda Tuska i w niego samego, osobiście. Następnie doszło do prowokacji bydgoskiej ( nie pierwszej ) i posypały się kary. Nastpiła i trwa, eskalacja konfliktu.
Ludzie skromni a naiwni głoszą, że Premier się mści na kibicach i klubach za antyrządowe wystąpienia. Ot, akcja i reakcja.
Odzywa się opozycja - Jeszcze lepiej! Można będzie upiec, nie dwie a trzy pieczenie, na jednym ogniu.
Na dzisiaj, sprawę “grillują” media. Administracja rządowa i sądy rozgrzewają się za linią boczną. Zaraz wbiegną na boisko, a nie ma kto ich z tego boiska usunąć.
Rzecz w skrócie wygląda tak. Pojawienie się na stadionach treści antyrządowych, bynajmniej nie uwolniło w Premierze chęci zemsty. Zebrali się myśliciele i zaczęli kombinować, jak to wykorzystać.
Kibicom nie zaszkodziła treść haseł, a to, że 25 maja w całej Polsce ma demonstrować Solidarność. Z tego co czytam, przeciwko biedzie, wykluczeniu społecznemu i drożyźnie.
Ale, napiszę to szczerze, dzisiejsza Solidarność jest zbyt słaba by wstrząsnąć miastem wojewódzkim, a już w “całej Polsce” nie ma mowy!
No, gdyby dołączyli kibice a jeszcze lepiej PiS, i gdyby udało się, o co nie trudno, sprowokować grubsze zamieszki, władza nasza kochana miałaby wszystkie rybki w saku. Za jednym zamachem!
Nie od rzeczy jest przypomnieć, że akurat w środę 25 maja odbędzie się przedostatnia, decydująca o udziale w pucharach i degradacji kolejka ekstraklasy. Wystarczy ogłosić, że ostatnia kolejka odbędzie się przy pustych trybunach i przy okazji postraszyć kluby ( co już się dzieje ) odebraniem licencji, by zapewnić sobie liczny i aktywny udział kibiców w demonstracjach byłej “panny S”
Za jednym zamachem uda się zdyskredytować protest związkowy, przerzedzić szeregi kibiców i brutalnie zaatakować PiS, aż do próby delegalizacji włącznie.
PiS zresztą, nawet nie musi brać udziału, ani niczego współorganizować, by zostać okrzyczany winnym.
Plan nie jest zbyt skomplikowany i sądzę, że uda się go zrealizować tanim kosztem. O wersji drastyczniejszej nie napiszę. To niech każdy przytomny sam sobie dośpiewa.
Tak czy tak, wszyscyśmy warchoły, faszyści oraz antysystemowe łotry, co niezawodnie zostanie udowodnione. Małą ceną jest posłuchać o sobie, że jest się matołem, ponieważ władza, zawsze warta jest mszy. Każdej, nawet czarnej niczym smoła.
Ludzie, a wszak do nich należysz, miły czytelniku, przenoszą prosty i jasny sposób rozumowania, który mimo wyjątków, jakoś im się sprawdza w analizie wydarzeń codziennych, osobiście ich dotyczących. Na przykład, że akcja rodzi reakcję.
Józek nazwał Teofila głupkiem, w związku z czym Teofil przywalił mu w mordę, w związku z czym Józek wezwał policję, by aresztowała Teofila, a ten z kolei adwokata, by wspólnie zrobić z Józefa wariata. I tak dalej.
Na poziomie politycznym, przy dzisiejszym poziomie manipulacji to się zupełnie nie sprawdza.
Na stadionach pojawiły się transparenty zawierające teksty wymierzone w rząd Donalda Tuska i w niego samego, osobiście. Następnie doszło do prowokacji bydgoskiej ( nie pierwszej ) i posypały się kary. Nastpiła i trwa, eskalacja konfliktu.
Ludzie skromni a naiwni głoszą, że Premier się mści na kibicach i klubach za antyrządowe wystąpienia. Ot, akcja i reakcja.
Odzywa się opozycja - Jeszcze lepiej! Można będzie upiec, nie dwie a trzy pieczenie, na jednym ogniu.
Na dzisiaj, sprawę “grillują” media. Administracja rządowa i sądy rozgrzewają się za linią boczną. Zaraz wbiegną na boisko, a nie ma kto ich z tego boiska usunąć.
Rzecz w skrócie wygląda tak. Pojawienie się na stadionach treści antyrządowych, bynajmniej nie uwolniło w Premierze chęci zemsty. Zebrali się myśliciele i zaczęli kombinować, jak to wykorzystać.
Kibicom nie zaszkodziła treść haseł, a to, że 25 maja w całej Polsce ma demonstrować Solidarność. Z tego co czytam, przeciwko biedzie, wykluczeniu społecznemu i drożyźnie.
Ale, napiszę to szczerze, dzisiejsza Solidarność jest zbyt słaba by wstrząsnąć miastem wojewódzkim, a już w “całej Polsce” nie ma mowy!
No, gdyby dołączyli kibice a jeszcze lepiej PiS, i gdyby udało się, o co nie trudno, sprowokować grubsze zamieszki, władza nasza kochana miałaby wszystkie rybki w saku. Za jednym zamachem!
Nie od rzeczy jest przypomnieć, że akurat w środę 25 maja odbędzie się przedostatnia, decydująca o udziale w pucharach i degradacji kolejka ekstraklasy. Wystarczy ogłosić, że ostatnia kolejka odbędzie się przy pustych trybunach i przy okazji postraszyć kluby ( co już się dzieje ) odebraniem licencji, by zapewnić sobie liczny i aktywny udział kibiców w demonstracjach byłej “panny S”
Za jednym zamachem uda się zdyskredytować protest związkowy, przerzedzić szeregi kibiców i brutalnie zaatakować PiS, aż do próby delegalizacji włącznie.
PiS zresztą, nawet nie musi brać udziału, ani niczego współorganizować, by zostać okrzyczany winnym.
Plan nie jest zbyt skomplikowany i sądzę, że uda się go zrealizować tanim kosztem. O wersji drastyczniejszej nie napiszę. To niech każdy przytomny sam sobie dośpiewa.
Tak czy tak, wszyscyśmy warchoły, faszyści oraz antysystemowe łotry, co niezawodnie zostanie udowodnione. Małą ceną jest posłuchać o sobie, że jest się matołem, ponieważ władza, zawsze warta jest mszy. Każdej, nawet czarnej niczym smoła.
środa, 11 maja 2011
Temat zastępczy
Mam przyjaciela, który jest do tego stopnia inteligentny, że przynajmniej, w sferze publicznej, politycznej, przestał rozumieć samego siebie. Dzwoni do mnie, intelektualnego cielęcia, i wspólnie staramy się uzgodnić…
- Róża, do nogi - słuchaj pana! No, gdzie leziesz Różenko Swobodowa, no gdzie?
…jakąś sensowną wersję Rzeczpospolitej, którą, mimo dzielących nas różnic politycznych, światopoglądowych, społecznych i oczywiście intelektualnych, możemy wspólnie zaakceptować und pokochać, cuzamen i do kupy.
- Róża, nie liż laptopa! - Wzmogła się moja psica moralnie i gimnastycznie, po to jedynie, by polizać klawiaturę. Chwilka, idę po szmatkę. - Róża, pilnuj laptopa i nie liż! Wstydzi się - Dobry pies! Uszolki! Uszolki!
Gdy tak sobie rozmawiamy przez telefon, kasując “darmowe minuty” za każdym razem wypływa kwestia “tematów zastępczych” Wedle mojego zacnego przyjaciela, wszystko, dosłownie wszystko jest tematem zastępczym. Ja z kolei uważam, że 80%. Kłócimy się o te 20%, jak cholera.
- Różenko! Ile razy mam ci tłumaczyć, że ten pan jest naszym sąsiadem? Na sąsiada wystarczy naszczekać raz dziennie, a nie japerować co pięć minut!
Weźmy to, co jest dzisiaj “na politycznej tapecie”
Arłukowicz?
Tu się zgadzamy, że to….
- Róża!!! - Nie da mi pisać, łobuźnica, domagając się głaskania, podważająć słodkim łbem, moją dłoń stukającą w klawisze. - No dobrze, Uszolki! Uszolki! Te “uszolki” polegają na szarpaniu psich uszolków i powtarzaniu przyjemnym głosem: - Dobra psica! Dobra psica! Dobra Róża!
… temat zastępczy, a sam Arłukowicz, jest w tej grze przecinkiem, choć kasa, która pójdzie na wyborcze dozbrojenie PO jest całkiem realna. To, że ten polityczny cwaniaczek, ma się zajmować ‘wykluczonymi” byłoby może zabawne, ale nie jest w kontekście “społecznego wykluczenia” dotykającego w Polsce kilku milionów ludzi. Ot, nażre się kilkudziesięciu urzędasów z “Arłukiem” na czele.
Kiedyś dogadywałem z nim na twitterze i nawet, przy okazji spotkania w Koninie, wirtualnie wołał mnie na realną wódkę. Nie skorzystałem, bo jak tu z lewiczkami wódkę pić? Teraz z niego “konserwatywny liberał” Jeszcze gorzej!
- Róża, nie sikaj w malinach!
Inny temat zastępczy, to kibice. I tu też się zgadzamy, tyle, że ja pokładam w kibolskim buncie pewne nadzieje, a mój inteligentny przyjaciel, nie bardzo. Ale żeby w 40 milionowej Polsce trąbić od tygodnia o średniej jakości zamieszkach na stadionie w Bydgoszczy?
Temat zastępczy, jak najbardziej!
- Róża, nie gryź wiórów i nie pij wody z wiadra, w którym pływają pety. To budżet naszego państwa jest! Innego nie mamy!
A dzisiaj całkiem nowy temat zastępczy, który nazywa się Krzemiński, a do tego jest profesorem. Przeczytałem i nie skomentuję, ponieważ w tak cudnych “okolicznościach przyrody” nie mam zamiaru używać słów “grubych” powszechnie uznawanych za obelżywe. Nie wiem, jak mój przyjaciel, ale sądząc przypominam sobie, że Krzeminskiego, ma od lat za dyżurnego idiotę. Nie sądzę, by tekst opublikowany w Rzepie, coś zmienił w tym względzie.
- Róża, zaraz pójdziemy na łąkę! Tak, z piłeczką, którą będziesz mogła aportować do utraty tchu. Tak, jesteś medialną suczką, pan o tobie pisze! Że co, obiecałem? Nie, jasne, że idiotów, medialnych pałkarzy i polityków z koziej ….. trąby, możesz gryźć po tyłkach ile wlezie!
Jeszcze zostaje kwestia “tematu zastępczego” Pisanie o naszych codziennych zmaganiach jako o temacie zastępczym, jest oczywiście “tematem zastępczym”
- Róża, do nogi! Idziemy! A nie gryź łobuźnico smyczy, bo cię zamknę w piwnicy! Jakem liberał!
- Róża, do nogi - słuchaj pana! No, gdzie leziesz Różenko Swobodowa, no gdzie?
…jakąś sensowną wersję Rzeczpospolitej, którą, mimo dzielących nas różnic politycznych, światopoglądowych, społecznych i oczywiście intelektualnych, możemy wspólnie zaakceptować und pokochać, cuzamen i do kupy.
- Róża, nie liż laptopa! - Wzmogła się moja psica moralnie i gimnastycznie, po to jedynie, by polizać klawiaturę. Chwilka, idę po szmatkę. - Róża, pilnuj laptopa i nie liż! Wstydzi się - Dobry pies! Uszolki! Uszolki!
Gdy tak sobie rozmawiamy przez telefon, kasując “darmowe minuty” za każdym razem wypływa kwestia “tematów zastępczych” Wedle mojego zacnego przyjaciela, wszystko, dosłownie wszystko jest tematem zastępczym. Ja z kolei uważam, że 80%. Kłócimy się o te 20%, jak cholera.
- Różenko! Ile razy mam ci tłumaczyć, że ten pan jest naszym sąsiadem? Na sąsiada wystarczy naszczekać raz dziennie, a nie japerować co pięć minut!
Weźmy to, co jest dzisiaj “na politycznej tapecie”
Arłukowicz?
Tu się zgadzamy, że to….
- Róża!!! - Nie da mi pisać, łobuźnica, domagając się głaskania, podważająć słodkim łbem, moją dłoń stukającą w klawisze. - No dobrze, Uszolki! Uszolki! Te “uszolki” polegają na szarpaniu psich uszolków i powtarzaniu przyjemnym głosem: - Dobra psica! Dobra psica! Dobra Róża!
… temat zastępczy, a sam Arłukowicz, jest w tej grze przecinkiem, choć kasa, która pójdzie na wyborcze dozbrojenie PO jest całkiem realna. To, że ten polityczny cwaniaczek, ma się zajmować ‘wykluczonymi” byłoby może zabawne, ale nie jest w kontekście “społecznego wykluczenia” dotykającego w Polsce kilku milionów ludzi. Ot, nażre się kilkudziesięciu urzędasów z “Arłukiem” na czele.
Kiedyś dogadywałem z nim na twitterze i nawet, przy okazji spotkania w Koninie, wirtualnie wołał mnie na realną wódkę. Nie skorzystałem, bo jak tu z lewiczkami wódkę pić? Teraz z niego “konserwatywny liberał” Jeszcze gorzej!
- Róża, nie sikaj w malinach!
Inny temat zastępczy, to kibice. I tu też się zgadzamy, tyle, że ja pokładam w kibolskim buncie pewne nadzieje, a mój inteligentny przyjaciel, nie bardzo. Ale żeby w 40 milionowej Polsce trąbić od tygodnia o średniej jakości zamieszkach na stadionie w Bydgoszczy?
Temat zastępczy, jak najbardziej!
- Róża, nie gryź wiórów i nie pij wody z wiadra, w którym pływają pety. To budżet naszego państwa jest! Innego nie mamy!
A dzisiaj całkiem nowy temat zastępczy, który nazywa się Krzemiński, a do tego jest profesorem. Przeczytałem i nie skomentuję, ponieważ w tak cudnych “okolicznościach przyrody” nie mam zamiaru używać słów “grubych” powszechnie uznawanych za obelżywe. Nie wiem, jak mój przyjaciel, ale sądząc przypominam sobie, że Krzeminskiego, ma od lat za dyżurnego idiotę. Nie sądzę, by tekst opublikowany w Rzepie, coś zmienił w tym względzie.
- Róża, zaraz pójdziemy na łąkę! Tak, z piłeczką, którą będziesz mogła aportować do utraty tchu. Tak, jesteś medialną suczką, pan o tobie pisze! Że co, obiecałem? Nie, jasne, że idiotów, medialnych pałkarzy i polityków z koziej ….. trąby, możesz gryźć po tyłkach ile wlezie!
Jeszcze zostaje kwestia “tematu zastępczego” Pisanie o naszych codziennych zmaganiach jako o temacie zastępczym, jest oczywiście “tematem zastępczym”
- Róża, do nogi! Idziemy! A nie gryź łobuźnico smyczy, bo cię zamknę w piwnicy! Jakem liberał!
wtorek, 10 maja 2011
Zatrzymano "Starucha" Pytam, za co?
Pytam, ponieważ powody, o których czytam w mediach, są bardzo głupie.
Oświeci mnie ktoś, za co Policja zatrzymała Starucha? Jasne, jestem kibicem (kibolem)!
Bandytą się zostaje, na czyje życzenie?
Rządu?
Wyborczej?
Jakiejś oszalałej medialnej prostytuty?
"Staruch" prawdopodobnie, przesrał sobie życie, idiotycznie intonując -"Jeszcze jeden"! Po śmierci Pana Wejherta - ale czy tak brzydki kibolski zaspiew , obejmuje i gromi,jakiś kodeks praw?
To ja sobie napiszę: - Jeszcze tysiąc!
Oświeci mnie ktoś, za co Policja zatrzymała Starucha? Jasne, jestem kibicem (kibolem)!
Bandytą się zostaje, na czyje życzenie?
Rządu?
Wyborczej?
Jakiejś oszalałej medialnej prostytuty?
"Staruch" prawdopodobnie, przesrał sobie życie, idiotycznie intonując -"Jeszcze jeden"! Po śmierci Pana Wejherta - ale czy tak brzydki kibolski zaspiew , obejmuje i gromi,jakiś kodeks praw?
To ja sobie napiszę: - Jeszcze tysiąc!
czwartek, 5 maja 2011
Zamknięte stadiony
Czytam, że władza zamknęła stadion Legii Warszawa, a przymierza się do zamknięcia stadionu Lecha Poznań. Zainteresowanych informuję, że w najbliższą sobotę będzie otwarty stadion mojej ulubionej Polonii Golina.
Gramy i rozbijemy w proch i pył rezerwy Górnika Konin.
Wejściówki gratis, a kto nie kuma słowa "gratis" może wejść przez dziurę w ogrodzeniu.
Jedno jest pewne: Żaden Tusk nie będzie się tu szwendał!
Gramy i rozbijemy w proch i pył rezerwy Górnika Konin.
Wejściówki gratis, a kto nie kuma słowa "gratis" może wejść przez dziurę w ogrodzeniu.
Jedno jest pewne: Żaden Tusk nie będzie się tu szwendał!
środa, 4 maja 2011
Ghost Writer
Jeśli ktoś oglądał film Romana Polańskiego "Ghost Writer"- ze zrozumieniem, może dojść do wniosku, że nigdy nie było dwóch stron konfliktu, przynajmniej w zmaganiach, które dotknęły setek milionów ludzi po zakończeniu tzw. Pierwszej Wojny Światowej.
Ot, zabawa w masakrę!
Patrząc dzisiaj, na wariackie działania, srających ze strachu światowych przywodców, polityków i dziennikarskich głupków gotowych poprzeć i usprawiedliwić każde świństwo, opatrzone naklejką "Made in USA" albo "CCCP" mam wrażenie, że jeszcze raz muszę obejrzeć film Polańszczaka.
Oglądałem przed chwilą w TVN24 jakiegoś łysego debila, który powołuje się na prawa do wygłaszania swojej opinii, z takiej oto racji, że płaci podatki, choć tak naprawdę żre pieniadze , moje i milionów innych, także tych, którzy nawet nie wiedzą, kim jest "łysy debil", ludzi.
Obrzydliwa, zakłamana do imentu egzekucja wykonana przez amerykański reżim, jest czymś tak obrzydliwym, że przewraca moje rozumienie świata na nice.
Obrzydliwość!
Ot, zabawa w masakrę!
Patrząc dzisiaj, na wariackie działania, srających ze strachu światowych przywodców, polityków i dziennikarskich głupków gotowych poprzeć i usprawiedliwić każde świństwo, opatrzone naklejką "Made in USA" albo "CCCP" mam wrażenie, że jeszcze raz muszę obejrzeć film Polańszczaka.
Oglądałem przed chwilą w TVN24 jakiegoś łysego debila, który powołuje się na prawa do wygłaszania swojej opinii, z takiej oto racji, że płaci podatki, choć tak naprawdę żre pieniadze , moje i milionów innych, także tych, którzy nawet nie wiedzą, kim jest "łysy debil", ludzi.
Obrzydliwa, zakłamana do imentu egzekucja wykonana przez amerykański reżim, jest czymś tak obrzydliwym, że przewraca moje rozumienie świata na nice.
Obrzydliwość!
Finał Pucharu Polski - Dym, czyli Szechterezada
Pisałem o tym, co się wydarzy, kilka dni temu. Dla tych, którzy nie lubią klikać w linki, powtórzę w skrócie. Łatwiej chyba, dopóki nie mamy mitycznego "Stadionu Narodowego" zorganizować dwumecz, który w przypadku, akurat tych dwóch klubów, zgromadziłby na stadionach, ponad 70 000 widzów.
Proponowałem też, chyba zasadnie rozumując, że należy, przynajmniej na dwa, trzy lata zakazać grupowych wypraw kibiców na mecze wyjazdowe, odciążając gospodarzy spotkań od wielu przykrych obowiązków, że wymienię obowiązek tworzenia "stref buforowych" między sektorami zajmowanymi przez sympatyków zwaśnionych klubów.
Organizowanie meczu finałowego na lekkoatletycznym stadionie w Bydgoszczy uważam za ostentacyjną prowokację i naprawdę się dziwię tak łagodnemu przebiegowi kibicowskich ekscesów. Sądziłem, że będzie dużo gorzej.
Kto z czytelników jest zdziwiony moimi racjami, niech sobie pobiega po jutubkach i obejrzy podobne wydarzenia na stadionach zachodniej Europy. Nie jest niczym osobliwym wtargnięcie na boisko kibiców tryumfującej drużyny i stadionowe "ruchawki" w stylu, jaki wczoraj oglądałem.
Tak naprawdę, osobliwością jest to, że ostatni rzut karny, wykonywany był w asyście kibiców Legii, którzy bez żadnych przeszkód dostali się na boisko.
Mam takie pytanie, co by się stało, gdyby Kotorowski obronił?
Jeszcze taka uwaga.
Jako blogera często szlag mnie trafia, gdy czytam prowokacyjne teksty rozmaitych PT idiotów, ich wyleniałe z rozumu komentarze i teksty. Zdarza się, że rozpalam wirtualne race i walę wirtualną pałą po łbach, oraz, gdzie popadnie.
3.05, w dniu Święta Narodowego, a dla kibiców Lecha i Legii, święta dodatkowego, jakim był wczorajszy finał Pucharu Polski, Niejaka Wyborcza na swojej stronie internetowej koniecznie musiała zamieścić prowokacyjny wywiad z jakimś głupkiem z PZPN, czy ligi, który kibicowskie transparenty i sektorówki nazywa szmatami, a jako przykład sukcesu podaje zmuszenie kibiców do zdjęcia transparentu z przekreślonym sierpem i młotem.
To ja dodam na końcu i na osłodę:
- Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę!
Proponowałem też, chyba zasadnie rozumując, że należy, przynajmniej na dwa, trzy lata zakazać grupowych wypraw kibiców na mecze wyjazdowe, odciążając gospodarzy spotkań od wielu przykrych obowiązków, że wymienię obowiązek tworzenia "stref buforowych" między sektorami zajmowanymi przez sympatyków zwaśnionych klubów.
Organizowanie meczu finałowego na lekkoatletycznym stadionie w Bydgoszczy uważam za ostentacyjną prowokację i naprawdę się dziwię tak łagodnemu przebiegowi kibicowskich ekscesów. Sądziłem, że będzie dużo gorzej.
Kto z czytelników jest zdziwiony moimi racjami, niech sobie pobiega po jutubkach i obejrzy podobne wydarzenia na stadionach zachodniej Europy. Nie jest niczym osobliwym wtargnięcie na boisko kibiców tryumfującej drużyny i stadionowe "ruchawki" w stylu, jaki wczoraj oglądałem.
Tak naprawdę, osobliwością jest to, że ostatni rzut karny, wykonywany był w asyście kibiców Legii, którzy bez żadnych przeszkód dostali się na boisko.
Mam takie pytanie, co by się stało, gdyby Kotorowski obronił?
Jeszcze taka uwaga.
Jako blogera często szlag mnie trafia, gdy czytam prowokacyjne teksty rozmaitych PT idiotów, ich wyleniałe z rozumu komentarze i teksty. Zdarza się, że rozpalam wirtualne race i walę wirtualną pałą po łbach, oraz, gdzie popadnie.
3.05, w dniu Święta Narodowego, a dla kibiców Lecha i Legii, święta dodatkowego, jakim był wczorajszy finał Pucharu Polski, Niejaka Wyborcza na swojej stronie internetowej koniecznie musiała zamieścić prowokacyjny wywiad z jakimś głupkiem z PZPN, czy ligi, który kibicowskie transparenty i sektorówki nazywa szmatami, a jako przykład sukcesu podaje zmuszenie kibiców do zdjęcia transparentu z przekreślonym sierpem i młotem.
To ja dodam na końcu i na osłodę:
- Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę!
Subskrybuj:
Posty (Atom)