Drażnią mnie ludzie o płaskich głowach. Wszędzie ich pełno a najwięcej w internecie. Dziw jak taki „płasko-głowy” człowiek może sobie dopasować berecik?
Gwoździkiem chyba sobie przybija berecik, czy jak?
Teraz "płaskogłówki" wymyślają order Orła Białego dla Adama Małysza, pewnie dlatego, że im się tak kojarzy śmiesznie z „Orłem z Wisły”
Może i słusznie im się kojarzy, skoro ordery wręcza szczery narciarz, alpejski fiołek Bronek.
, przyznam że niezgrabnie, ot niczym zawodnik sumo tańczący w lodowej rewii, przypomniałem szanownym czytelnikom, że 100 lat temu urodził się Stefan Kisielewski.
Eeee, pomyślałem, ten cały Kisiel to już ma order od lat. Sprawdziłem – a guzik tam ma!
Szperając w wirtualu , przekonałem się, że mój pomysł nie jest pomysłem oryginalnym. I to mnie cieszy!
Oto stowarzyszenie „Old Rebel Club” wysmarowało petycję do Pana Prezydenta.
Powyżej link, a poniżej pozwolę sobie wkleić treść petycji:
„W tym roku mija równo sto lat, od chwili gdy na świat przyszedł Stefan Kisielewski. W tym roku obchodzimy również dwudziestą rocznicę jego śmierci.
Życie i twórczość Stefana Kisielewskiego przypadły na ciężki okres w historii naszego kraju i narodu. Najpierw przyszła wojna, w której „Kisiel” czynnie uczestniczył – najpierw w Kampanii Wrześniowej, potem w Powstaniu Warszawskim, pracując w radio. Po zakończeniu wojny, od początku stał w opozycji do komunistycznych władz. Mimo czynnej cenzury ciągle tworzył, a gdy komuniści postanowili o jego zamilczeniu – pisał pod różnymi pseudonimami a także zaczął prowadzić dziennik.
Kisielewski był człowiekiem prawdziwie niezależnym i uczciwym w swych sądach. Nigdy nie wahał się i szczerze pisał co mu leży na sercu, przez co często toczył spory, zarówno z politycznymi przeciwnikami, jak i sojusznikami. Trudno znaleźć w powojennej historii Polski człowieka, który cieszyłby się tak ogromnym poważaniem ze strony praktycznie wszystkich ugrupowań politycznych i społecznych. Należy podkreślić, że od dwudziestu lat Nagroda Kisiela jest jednym z najbardziej prestiżowych wyróżnień polskiego życia publicznego i stanowi znaczący dorobek w karierze polskiego przedsiębiorcy, polityka i publicysty.
Należy też wspomnieć o muzycznej twórczości Stefana Kisielewskiego. Skomponował on wiele utworów, za które był nagradzany w kraju i za granicą.
Panie Prezydencie. Wiodącym hasłem Pańskiej zwycięskiej kampanii prezydenckiej było "Zgoda buduje".
Uważamy, że niewielu jest w powojennej historii Polski ludzi, których praca i postawa przy zdecydowanym i jednoznacznym działaniu na rzecz dobra Polski jednocześnie świadczyłaby o tym, że dla wielkiej sprawy zgoda jest możliwa.
Jeszcze mniej naszym zdaniem jest ludzi bardziej zasłużonych dla budowy najszerzej rozumianych wolności, w tym wolności gospodarczej w Polsce.
Dlatego też uważamy, że właściwym będzie uhonorowanie zasług tego wielkiego człowieka Orderem Orła Białego"
W dobie inflacji zaszczytów wszelkiego rodzaju, czy nie czas by choć trochę postarać się o przywrócenie właściwych proporcji? Gdzie Małysz czy inni ostatnio odznaczeni Orłem, a gdzie Kisiel dzielny?
Nie ośmieszajmy nawet lekko pokręconych przez historię symboli, bo niewiele więcej mamy!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kisiel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kisiel. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 8 marca 2011
poniedziałek, 7 marca 2011
100 lat Stefana Kisielewskiego

Sądziłem, że zaglądając na strony moich ulubionych portali znajdę sto tekstów poświęconych Kisielowi, ale w związku z tym, że nie ma ich aż tylu zwlokłem się z łoża boleści by nasmarować kilka zdań. Niech nikt nie liczy na nic mądrego czy choćby pouczającego, gdyż przed chwilą rozważałem pomysł tekstu o człowieku tak roztargnionym, że wysyłając namiętny list do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zamiast znaczka przykleił na kopercie własnego psa – buldoga miniaturkę, a znaczkowi łaskawie pozwolił się wysikać pod państwową skrzynką na listy.
Nawet najłagodniejszy krytyk powinien mi za takie myśli dać pstryczka w nos!
Teraz się koncentruję. Idźże gorączko do Warszawy!
Mam przed sobą na biurku pierwsza część Dzienników pana Kisielewskiego. Nie, wydanie było w jednym tomie ale z niewielką pomocą rodziny i przyjaciół tak je zaczytałem, że mam teraz w dwóch częściach. Ta pierwsza kończy się na stronie 462 następującym zdaniem:
„Wiejski chłopak, który od ciężkiej pracy, od pasania krów i wożenia gnoju poszedł do miasta, gdzie po ośmiu godzinach pracy w fabryce jest wolny, spaceruje z dziewczyną i
ogląda telewizję, taki chłopak jest wdzięczny za awans, „
Niedobrze - Zdanie nie powinno kończyć się na przecinku! Dla Was drodzy czytelnicy poszedłem i odszukałem drugi tom, który zaczyna się tak:
„ chciałby awansować dalej i ani mu w głowie niszczyć czy krytykować system, który go wyniósł do góry.”
„Dzienniki” o czym każdy przytomny wie, Kisiel zaczął pisać gdy komuszęta założyły mu całkowitą blokadę na publicystykę prasową i dalej intensywność powstawania kolejnych wpisów jest uzależniona od szczelności tej blokady. Dlatego najwięcej możemy dowiedzieć się o latach 1968 – 1972.
Tutaj uwaga dla najmłodszych albo zupełnych pierwiastków politycznych i historycznych.
- Nie, nie mógł Stefan Kisielewski założyć bloga w necie!
Co ciekawe jako znany realista sam autor raczej nie przewidywał ich publikacji. Jednak zapiski w pewnym pokrętnym sensie przypominają jednak notki z politycznej blogosfery. Ostre opinie o wydarzeniach, ludziach i dziwnie aktualne wymyślanie na zakłamanie i bezdenną głupotą prasy i telewizji, a przy okazji także gęsiowatej publiki, która wszystko „łyka i łyka” Wystarczy zmienić nazwiska i tytuły prasowe na współczesne i można śmiało publikować na blogu, o ile ktoś chce zaraz dostać bana od administracji, oczywiście.
Tu jeszcze taka uwaga, że Stefan Kisielewski wyleciałby niezawodnie, jak nie za uwagi, normalne niegdyś a dzisiaj oceniane jako szerzenie nienawiści, o rany! – rasowej czy narodowościowej. Już nawet nie o PT Żydach ale czy przeciętnie cenzorsko usposobiony administrator zniósłby spokojnie uwagę o Turkach w rodzaju:
„Turek Turka w d…ę szturka” albo „ U Turka zeszła z (hmmm ) skórka?”
Na stronie 351 przewracając karteczki znalazłem coś bardzo aktualnego. Aktualnego w tym sensie, że obiekt atakowany przez Kisiela nadal jest ozdobą wszystkich naszych telewizji, ale przecież nie o sam obiekt chodzi.
„ Książę Aleksander Małachowski, dobry, kulturalny publicysta, pisujący felietony do „Współczesności” omawiając telewizyjna serię „Czterej pancerni i pies”, przedstawiającą polsko-radzieckie „braterstwo broni” w czasie ostatniej wojny, dał do zrozumienia. Że wszystko jest tam raczej skłamane i polukrowane, ale cóż to znaczy, skoro cykl jest taki ładny, miły, wychowawczy.
Wstrząsnął mną ten felietonik – a więc prawda się nie liczy, jest niepotrzebna, samotna, jej obrońcy to odosobnieni maniacy?! Tu, w użytkowym stosunku do prawdy czy nieprawdy tkwi sedno tego, co z nami psychicznie wyrabiają, z czym moi koledzy, jak się zdaje, całkowicie się pogodzili, a ja nie mogę. Maniak ze mnie – ale ktoś chyba takim być musi! W ten sposób się wywyższam, pocieszam, podnoszę na duchu”
Ludzie czytajcie Kisiela! Nie wznawiane książki też łatwo odchodzą w niepamięć
Subskrybuj:
Posty (Atom)