Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mord. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mord. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 listopada 2015

Z dziczą się nie gra! O problemach z opisem

Zdziwienie, a nawet oburzenie wielu poczciwców wywołał ostateczny opis paryskiej rzezi. Okazało się oto, że zbrodni dokonali Francuzi do spółki z Belgami. No przecież! 

Jeśli nie wolno opisywać grup ludzi pod kątem religii, rasy, czy narodowości do której się przyznają i w imieniu której zabijają, faktycznie jako wyróżnik zostaje jedynie obywatelstwo, paszport jakim się posługują. Są jeszcze w zanadrzu obszerniejsze kwantyfikatory. Można przecież napisać, że Europejczycy mordowali Europejczyków, albo wręcz ludzie, ludzi. I czyż nie jest to prawda? Tak, ludzie zabili ludzi, a Allach to ten sam Bóg, do którego modlą się Chrześcijanie, czyli w zasadzie mordercami są ludzie religijni, a już z pewnością nie ateiści.

Ktoś powie, że to nie ma żadnego znaczenia, że krew pozostaje krwią. Otóż upieram się, że to ma znaczenie. Udawanie, że nie ma możliwości jasnego, precyzyjnego opisu wroga jest wywieszaniem białej szmaty wobec morderców. Nie da się bowiem terroryzmu, fali islamskiej nienawiści sprowadzić do szeregu indywidualnych decyzji ludzi legitymujących się takim czy owakim paszportem.

Pod naporem przemocy medialnej zarządzanej przez czerpiące zyski z takiego stawiania sprawy, wrogie własnej kulturze elity straciliśmy język, zostając prawdziwymi jąkałami nie potrafiącymi klarownie wytłumaczyć, ani naszych lęków, ani oczekiwań nawet w sprawach tak podstawowych, jak bezpieczeństwo nasze i naszych rodzin. Zwróćcie uwagę, mili czytelnicy, że kaganiec na naszych pyskach nie wynika li tylko z wtłoczonej nam do głów politycznej poprawności, a jest już usankcjonowany prawnie i obudowany systemem kar, do utraty wolności włącznie.

Stąd obrażające rozum brednie o morderczych Belgach, bo jeśli nawet system zniewolenia nie zechce zajmować się płotkami w rodzaju autora tekstu, który czytacie, niewątpliwie zajmie się chętnie każdą gazetą, każdym dziennikarzem czy politykiem, który zechce napisać, czy powiedzieć prawdę, o ile tylko będzie w jego zasięgu.

Oto doczekaliśmy sytuacji, że nie sposób bez narażania się w najlepszym wypadku na ostracyzm opisać zła. Jeśli ktoś próbuje, musi posługiwać się tak licznymi zastrzeżeniami, że jego wypowiedź zmienia się w bełkot. Jeśli napiszesz, że Islam jest zły i w żaden sposób nie pasuje do cywilizacji ani kultury europejskiej, ponieważ nie sposób zgodzić się na stosowanie jego praw w Europie w zasadzie przestajesz być publicystą, a stajesz się przestępcą.

No, chyba że dodasz, że wszystkie religie są równie złe, ze szczególnym naciskiem na Chrześcijaństwo, co podeprzesz akceptowalnymi przykładami z przeszłości i zaznaczysz, że masz na myśli tylko radykalnych islamistów, którzy w przeciwieństwie do innych, głoszących miłość i pokój...

Celem jest, byś się wyparł własnej religii, kultury i ojczyzny i ten cel przesłania wszystkie inne cele i tutaj rządzące Europą elity są bardzo konsekwentne. Rzecz w tym, czy przemoc, którą stosują okaże się skuteczna. To już zupełnie inna historia, ponieważ rozdźwięk pomiędzy rzeczywistością a totalną lewacką propagandą jest już zbyt wielki, by nawet Francuz potrafił go strawić, ale oczywiście mam na myśli zwykłego Żabojada. W tym miejscu musiałem zastosować epitet, żeby opisać narodowość i to jest naprawdę smutne. Dlatego „Żabojad” napisałem z dużej litery. Niech chociaż to dostaną z dobrego serca.

To tak, jakbyście chcieli rozgrywać mecz piłkarski z przeciwnikiem, który już w tunelu prowadzącym na boisko wydłubuje oczy waszemu bramkarzowi a na plac wybiega uzbrojony w maczety, podczas gdy wy udajecie się z płaczem do sędziego technicznego w sprawie oślepionego bramkarza, za co wasz kapitan zostaje napomniany żółtą kartką.

Taki mecz zawsze przegracie, o ile publiczność nie przełamie kordonów i nie wbiegnie na boisko pokazując jasno i dobitnie, że też bierze udział w grze. Dodam od siebie, że nie jestem zwolennikiem takiego wbiegania i preferuję zasadę, że z dziczą się nie gra. Dzicz należy tłuc, co chwilę popatrując, czy równo puchnie.


wtorek, 9 kwietnia 2013

Smoleńsk


Od trzech lat staram się omijać ten, jakby nie patrzeć, jeden z najważniejszych polskich tematów. Zdaję sobie sprawę, że nie posiadam żadnego autorytetu w dziedzinie katastrof lotniczych, poza wycinkową, acz praktyczną wiedzą o stopach aluminium. To zdecydowanie za mało! 

Dlatego poniższy tekst poświęcony jest niebywałej manipulacji jaka miała, ma i przez najbliższe lata będzie miała miejsce, czyniąc spustoszenie w naszych skromnych umysłach.

Media wespół z politykami, oraz rodzącymi się na pniu autorytetami doprowadziły do jedynej w swoim rodzaju sytuacji, że nie sposób porozumieć się nawet na poziomie faktów. Dlatego nie pokładam żadnych nadziei w pomysłach stworzenia jakichś niezależnych naukowych gremiów. 
Raz, że nie ma i nie sposób stworzyć niczego podobnego, a dwa, że wszystkie głowy zainfekowane są najgorszą z chorób umysłu, czyli stuprocentową pewnością swoich racji. 

Manipulacje zaszły za daleko, a głosować nad prawdą się nie da.

Jedno jest jasne i czytelne. Rosjanie zadecydują, w sprzyjającym ich celom momencie, kto ponosi winę. Wariatem jest ten, który sądzi, że wskażą na siebie.

Trzy lata temu, opisywanie tragedii rozpoczęto serią pospolitych kłamstw.  Nie wiedzieć czemu sfałszowano dokładny czas śmierci 96 osób i bezsensownie opowiadano o kilku podejściach do lądowania. Taka była narracja, mili moi. 

Skłania mnie to wniosku, że opowieść była uprzednio przygotowana. Ktoś, kto opowiadał o trzech podejściach do lądowania, kłamał, ponieważ nijak nie mógł tego widzieć. Rodzi się pytanie, w jakim celu fałszował rzeczywisty przebieg wydarzeń?
Tak naprawdę, by skutecznie odtworzyć wydarzenia z 10 kwietnia 2010 roku, wystarczy dotrzeć do źródła tej informacji, którym musi być człowiek, ponieważ w źródła zwierzęce nie wierzę, albowiem nasi mniejsi bracia, raczej nie kłamią.


W dniu tragedii smoleńskiej rozpoczęła się ta gigantyczna manipulacja i warto o tym pamiętać. 

Zaczynając od jawnych, na dodatek, łatwych do zweryfikowania kłamstw, jedna strona konfliktu rozpoczęła wojnę. Zbrojna odpowiedź stała się konieczna. 

Wojna trwa i będzie trwała do końca. Chodzi w niej o podważenie resztek zaufania, jakie ma obywatel do swojego państwa. Do Polski.

Mechanizmy tego starcia są proste i tylko w decydujących momentach sterowane. Okazało się bowiem, że ludzie ważni dla publicznego dyskursu, przyjmując narrację jednej ze stron, robią to bez żadnych zastrzeżeń, idąc do boju z pochylonymi łbami, niczym byki w trakcie corridy.

Zwróćcie przy tym uwagę na przewagę, jaką ma w tworzeniu narracji, strona, którą umownie nazwijmy „rządową” Kłamią, nagradzają pokornych, karzą zbyt swobodnych, dyskredytują oponentów, unikają dyskusji. Wrażenie jest fatalne, co ma odbicie w badaniach opinii publicznej na temat Smoleńska. Nawet, jeśli racja jest po ich (rządowej) stronie, sam przekaz, jego jakość powoduje gniew i chęć zaprzeczenia. 

Manipulacja na tym właśnie polega.

Ich narracja, mam wrażenie, umyślnie pozostawia wiele do życzenia. Tak naprawdę żywi się niespójnością narracji drugiej strony, która jest „pospolitym ruszeniem” serc i głów. Podczas gdy jednym wystarcza stawanie na baczność przed autorytetem komisji Millera, Premierami Polski und Rosji, oraz  ich służbowymi czy medialnymi pomocnikami, drudzy wysilają się, mniej lub bardziej udolnie, by te autorytety utrącić. 

Bilans ich pokrzykiwań jest marny. Powstają rozmaite, trudne do weryfikacji teorie zamachowe. Jak to u „pospolitaków” wyobraźnią tłumów stara się zawładnąć coraz to inny podgolony łeb. 

Należy mieć świadomość, że część tej wymachującej szablami szlachty, pracuje dla pierwszej strony. Ich dziwaczne teorie wchodzą do obiegu, przez chwilę jako równoprawne, by po kilku dniach, stać się argumentem na tak zwane „oszołomstwo”  

Blogerzy, komentatorzy z zapiecka, pseudonaukowcy, amatorzy wszelakich spisków, dziennikarze, politycy - Od posła do jakiegoś radnego. Ot, pospolitacy.

Walcząc z oficjalną bujdą, promują własne bujdy. Narracja się sypie. Fakty przestają się liczyć. 
Więcej, faktów już nie ma. 
Są wyobrażenia. 
Wyobrażenia i środowiskowa pasja. 

Dziwaczną, niejednoznaczną rolę pełnią tak zwane media prawicowe na czele z Gazetą Polską. Podczas gdy Wyborcza i Jaśnie Oświecone telewizje piorą odbiorcę pałką propagandy po łbie, za nic mając fakty i własną wiarygodność, chłopcy i dziewczęta od Sakiewicza, produkują kolejne narracje, tworząc węzeł na którym wyszczerbiłby się miecz Aleksandra Macedońskiego.

Po trzech latach nie wiem nic. 

Wiedzą wierzący w poszczególne opowieści. 
Po trzech latach stoimy wszyscy przed faktem dokonanym. Manipulacja udała się idealnie, w wyniku czego Polska została trwale podzielona. Przy okazji prysły pewne mity, z mitem ślicznej Solidarności na czele. 

Doświadczenie, przynajmniej dwóch pokoleń jest obecnie pustką. Na zburzony w latach dziewięćdziesiątych mit szlachetnej opozycji, nałożył się straszny cień Smoleńska. Na udeptanej ziemi zmagają się wojownicy, którym kiedyś zaufaliśmy. Tyle, że to są już tylko bandy.

No, chyba, że ktoś wierzy w szczere intencje walczących stron. W takim razie, poddaję się. Leżę i kwiczę.

Moim zdaniem, przez pięć lat trwała pozorowana wojna. Wojna na poduszki. Realne starcie, umożliwił 10.04.2010. 

Siedzimy, mili moi, w oku cyklonu. Cisza, spokój. 

Wszyscy przytomni wiedzą, że za chwilę zacznie się „młyn” ale wygodniej niczego nie wiedzieć. Nie wiemy, nie rozumiemy, odwracamy się bokiem. Na naszych umysłach żerują cwaniaki zarabiający fortunę na naszych emocjach. Tylko emocje nam pozostały. Tylko emocje!

By dojść do jakichkolwiek sensownych wniosków należy, co powtarzam z uporem maniaka, zbadać, minuta po minucie, dzień 10.04.2010. Wedle mnie tkwi tam jedyny dostępny nam klucz, przy pomocy którego możemy sforsować drzwi naszej niewiedzy. To nic osobliwego. Każdy wypadek i każdą zbrodnię tak należy badać.

Z kryminałów znamy pytanie o motywy. Jeśli doszło do zbrodni, zasadne wydaje się pytanie, kto skorzystał? 

Nie, kochani! To jest skala, na którą nie da się przenieść śledztw Poirota, Sherlocka czy innego detektywa. Motywem może być sama możliwość mordu, dająca szansę na niewyobrażalną kampanię przewracającą ludziom w głowach. Jest taka książka i jest film nakręcony wedle opartego na niej scenariusza. Nazywa się "Milczenie owiec"

Znacie? 

Jeśli tak, informuję was, że pastwisko jest już ogrodzone. Trwa masowa produkcja owiec. Bywa i tak!



piątek, 3 lutego 2012

Czemu nie mamy?

Czemu nie mamy Columbo, co tańczyłby by nam lekko i prawie, w sensie egzystencjalnym, nago? Rozchylając poły prochowca, z nieodłącznym, gasnącym cygarem w buzi, śledziłby i łapałby na delikatnych lub grubych błędach, złośliwych przedstawicieli establishmentu?

Czemu nie mamy Kojaka, który byłby szczerze łysy, a nie byłby Dziewulskim?

Czemu nie mamy Sherlocka? – To akurat wiem. Raz, że trudno wyobrazić sobie Polaka o imieniu „Sherlock” a dwa, że facet był inteligentny, co stawia, co stawia nas/jego na przegranej pozycji.

Czemu zamiast Monka mamy tylko nerwicę natręctw?

A zamiast Herculesa Poirot mamy Rutkowskiego?

Wiem, nie powinienem przywoływać fikcyjnych bohaterów, ale innych brak!

Rozziębiłem się i kilka godzin oglądałem ten spektakl w telewizjach. Policjantów błądzących z kijami und szpadlami (?) po krzakach. Jakiś pies?
Pies będzie? Był? Brat psa?

Do tego potworny, zupełnie potworny przekaz telewizyjny. Fragmenty maniackiej „konfy” Rutkowskiego. W kółko! W kółko to samo! Na deser dywagacje jakichś idiotów!

Raz, że to sprawa kryminalna, która w serwisach winna mieć swoje miejsce, nie zawłaszczając całości przekazu, a dwa, że sposób jej przedstawienia bywał dzisiaj zbyt obrzydliwy, nawet jak dla mnie.

Nic dziwnego, że przerodziło się to w wojnę pomiędzy Rutkowskim a Policją. Na dodatek mam nieodparte wrażenie, że wszyscy występujący, jawnie kpią sobie ze mnie.

Przez delikatność?

Przecież sprawa jest dość jasna!

Mord, zmyła, fałszywy ślad.

I co dalej?

Miałem to spointować, ale kątem oka ( którego nie mam – co wiem z reklamy ) zauważyłem Giertycha jako komentatora w TVN24. Ten to lezie do mediów jak mucha do mięsa.

Żegnam, szkoda zdrowia! Czemu nie mamy Kolombszczaka?

Odpowiem.

Ponieważ nasza kryminalna mądrość, oparta jest na mądrości SB, a delikatność jest politpoprawnym szajsem!

piątek, 16 września 2011

Żydów z NKWD nie wolno ścigać?

Oto fragment tekstu, pochodzącego z działu „świat” w dzisiejszej Rzepie:

„Prokuratura Generalna Litwy odrzuca oskarżenia, jakoby litewski wymiar sprawiedliwości ścigał Żydów, którzy współpracowali z NKWD”

-Czy ja śnię? Litwa tłumaczy się i jako oskarżenie, traktuje ściganie skurwysynów współpracujących z morderczym sowieckim reżimem?

Dalej…

"Informacja o ściganiu na Litwie Żydów, którzy współpracowali w czasie wojny z radziecką bezpieką i byli w radzieckiej partyzantce, ukazała się w izraelskich mediach..."

Chyba się już ludziom we łbach kompletnie poprzewracało!

W NKWD czy naszym UB, od szczytów władzy, do ponurych, bezwzględnych gnojów wbijających ludziom drzazgi za paznokcie, co nie jest żadnym, osobliwym odkryciem, osobliwa nadreprezentacja hanbili się Żydzi !

To ich nie wolno ścigać jako zbrodniarzy komunistycznych? Mają jakiś immunitet?

Obrzydliwy zwyrodnialec, torturujący i zabijający ludzi, mało, że jest bezkarny to jeszcze ma być wolny od hańby? Bo Żyd?

Tym gorzej dla niego, że Żyd, bo nie kto inny jak jego współplemieńcy od dziesięcioleci zawracają nam głowę swoja wyższością kulturową. Tradycjami oraz wspólnymi korzeniami nazywanymi , przez niektórych „judeo- chrześcijańskimi”

Odwrócony bokiem, z krzywym uśmiechem przyjmuję tłumaczenie, że Żyd w NKWD to żaden Żyd, tylko komusze ścierwo. Że oprawca z UB to nie Żyd tylko jakiś tam parszywy morderca, a kat z Jedwabnego to zawsze, od poczatku do końca, jak był tak i pozostał - Chrześcijaninem.

Nie rozumiem. Albo ktoś nie potrafi przetłumaczyć gazetowego tekstu, albo bezwzględne, okrutne mordowanie ludzi nie podlega ocenie prawnej czy nawet moralnej, o ile kat ma własciwe pochodzenie narodowościowe, bo na pewno nie religijne.

O co tu, cholera jasna, chodzi?

środa, 20 października 2010

GW czuję się świetnie!

Poczytałam sobie dziś wyborczą…internetową oczywiście, bo przecież na tą szmatę pieniędzy nie mam zamiaru wydawać. Ja jestem osobą spokojną, można rzec flegmatyczną, raczej rozważającą za i przeciw, nigdy nie piszącą niczego pod wpływem emocji. Ale po lekturze GW trafił mnie jasny szlag! Tusku, który popiera projekt ustawy Kidawy -Błońskiej!



Jak ktoś nie zorientowany, to chodzi o projekt ustawy o in vitro.



http://wyborcza.pl/Polityka/1,103835,8540854,Tusk__In_vitro_bedzie__politycy_nie_odpowiadaja_przed.html





Daukszewicz który już zatracił świadomość, gdzie kończy się dowcip, a zaczyna prawdziwe życie…że o komentatorach na tym portalu zamilczę, nie z powodu błyskotliwości wypowiedzi, tylko z tego powodu, że nie znają zasad polskiej ortografii.



Ja rozumiem, że Daukszewicz może się bronić, mówiąc, że miał na myśli „Wata-chę”, tylko, czy to jest zabawne? Czy zabawne jest to, że nadal p. Daukszewicz śmieje i to nie z pogróżek, ale z mordu?



A jeszcze, okazało się, że nasz morderca, który z zimną krwią zabija jest nieuleczalnie chory i zostało mu zaledwie siedem miesięcy życia….to co ja mam mu dziś współczuć z tego powodu?

Bo na to wygląda, że poprawność, ku temu się skłania.



Prezydent Komorowski bezczelnie zaprasza pana Jarosława Kaczyńskiego, żeby… tu to prawdziwy zagranie kabaretowe, obniżyć poziom agresji w polityce!



Szczujący chcą obniżać poziom?



Czy to następne fo’pa naszego prezydenta?



Obawiam się, że postawa orant, czy przynosząca drzewka pod Pałac Prezydencki została odczytana przez geniuszy z PO jako agresja…no tak, aż się nieuleczalnie chory zdenerwował i musiał zabić.



No i Co!



Agresywni PiSowcy, modlący się pod krzyżem, czy też broniący jego czci, są nazistami, a ten biedak chory na raka aniołem sprawiedliwości?



Tak to wygląda, gdy czyta się GW.

wtorek, 19 października 2010

19.10.2010. Krew się kłania

Zdarzyło się tak, że pospolite bydło trafiło do opiniotwórczych mediów. Mało tego, nie trafiło tam jako przykład zbydlęcenia ale jako osobistości (celebryci ) wyznaczający trendy.
Ludzie pokroju jakiegoś Tarasa czy innego Michnika tłumaczą nam zasady współczesnej demokracji. Pospolici idioci i pazerni na władzę starcy wrzeszczą na tak zwany lud, z racji swych sklerotycznych mądrości i uprzedzeń „dymią” na partyjnych flankach.
Wariatuńcio. Straszliwy grubas i facet o fizjonomii przypominającej spłaszczony kurzy łeb przychodzą do mnie i szepcą mi, co tez mam robić i myśleć. Gdyby tylko!
Demokracja demokracją, ale nie przeżyjemy w świecie, gdzie naukowiec jest pariasem wobec komedianta czy innej medialnej k…y!
Takie społeczeństwo, mili moi, nie przetrwa! Nie ma prawa przetrwać!
Media , ciut po morderstwie, krzyczą o pokój. Krzyczą o pokój, po tym jak polała się krew. Przy okazji nie marnują czasu i winę za mord, pośrednio przypisują zamordowanym. Może nie personalnie, ale dla milionów , winnym zbrodni jest Jarosław Kaczyński.
Do tego doszliśmy? Brawo!
Tak jest, ponieważ dzięki staraniom medialnych świń udało się odczłowieczy kilka milionów Polaków. Jeszcze tylko brakuje by zwolenników PiS ubierać obowiązkowo w śmieszne czapki, albo zmuszać ich do noszenia naszywek: „pisiak”
Wracam.
Polskie media odpowiadają za krew wylaną w Łodzi. Tak, kochani, nie politycy a media!
Tu chodzi o programowe odczłowieczenie. ODCZŁOWIECZENIE przeciwnika.
To zaszło za daleko! Przecież to bydlaki z TVN, Polsatu, TVP, Gazety Wyborczej, Wprost, Polityki …i tak dalej są odpowiedzialni za ten mord. Nie? Wy nie? To czemu nie zamkniecie swoich naziolskich pysków?
Jesteście szczęśliwi, chłopaki z Newsweeka, gnojki z Wyborczej, paralitycy z Wprostu?
Bo co? Bo badania, bo lud roboczy szanuje opinie wygłaszane z katedry TV?
Dlaczego? Ano dlatego, że z paskudnych zwierzaków, lewackie ciule zrobiły autorytety.
Z bydląt celebrytów.
Ze zwykłych idiotów, mędrców!

Za chwile ucichnie. Polacy to ludzie łagodni.
Szlag by Was wszystkich trafił!

19.10.2010. Krew się kłania

Zdarzyło się tak, że pospolite bydło trafiło do opiniotwórczych mediów. Mało tego, nie trafiło tam jako przykład zbydlęcenia ale jako osobistości (celebryci ) wyznaczający trendy.
Ludzie pokroju jakiegoś Tarasa czy innego Michnika tłumaczą nam zasady współczesnej demokracji. Pospolici idioci i pazerni na władzę starcy wrzeszczą na tak zwany lud, z racji swych sklerotycznych mądrości i uprzedzeń „dymią” na partyjnych flankach.
Wariatuńcio. Straszliwy grubas i facet o fizjonomii przypominającej spłaszczony kurzy łeb przychodzą do mnie i szepcą mi, co tez mam robić i myśleć. Gdyby tylko!
Demokracja demokracją, ale nie przeżyjemy w świecie, gdzie naukowiec jest pariasem wobec komedianta czy innej medialnej k…y!
Takie społeczeństwo, mili moi, nie przetrwa! Nie ma prawa przetrwać!
Media , ciut po morderstwie, krzyczą o pokój. Krzyczą o pokój, po tym jak polała się krew. Przy okazji nie marnują czasu i winę za mord, pośrednio przypisują zamordowanym. Może nie personalnie, ale dla milionów , winnym zbrodni jest Jarosław Kaczyński.
Do tego doszliśmy? Brawo!
Tak jest, ponieważ dzięki staraniom medialnych świń udało się odczłowieczy kilka milionów Polaków. Jeszcze tylko brakuje by zwolenników PiS ubierać obowiązkowo w śmieszne czapki, albo zmuszać ich do noszenia naszywek: „pisiak”
Wracam.
Polskie media odpowiadają za krew wylaną w Łodzi. Tak, kochani, nie politycy a media!
Tu chodzi o programowe odczłowieczenie. ODCZŁOWIECZENIE przeciwnika.
To zaszło za daleko! Przecież to bydlaki z TVN, Polsatu, TVP, Gazety Wyborczej, Wprost, Polityki …i tak dalej są odpowiedzialni za ten mord. Nie? Wy nie? To czemu nie zamkniecie swoich naziolskich pysków?
Jesteście szczęśliwi, chłopaki z Newsweeka, gnojki z Wyborczej, paralitycy z Wprostu?
Bo co? Bo badania, bo lud roboczy szanuje opinie wygłaszane z katedry TV?
Dlaczego? Ano dlatego, że z paskudnych zwierzaków, lewackie ciule zrobiły autorytety.
Z bydląt celebrytów.
Ze zwykłych idiotów, mędrców!

Za chwile ucichnie. Polacy to ludzie łagodni.
Szlag by Was wszystkich trafił!