poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Bobry

Wczoraj na łące spotkanie z przyrodą, a nowy tydzień napoczyna list od Katarzyny Lubnauer. Ja wczoraj, że Nowoczesna trup, a trup do mnie o wsparcie i jeszcze: Nowoczesna nie mogłaby istnieć bez zaangażowania i wsparcia osób takich jak Ty. A ludzie na mnie, że ja PiSowiec. A czy JarKacz do mnie listy pisze? Nigdy, proszę państwa! Miliarder jeden! A gdyby pisał, czy bym zrozumiał, bo prawa budowlanego ni w ząb. Owszem, mam w znajomych na fejsiku panią Beatę Szydło i na dodatek z wzajemnością. Właśnie automat poinformował mnie, że pani premier ma urodziny. Ale to się nie bardzo liczy, bo wymiana uprzejmości z 2009 roku, gdy pani Beata nie była jeszcze Tą Panią Beatą.
Drodzy Nowocześni, – Tak zaczyna, z przyjaznym przecinkiem. W liście o szkole, taksówkarzach, że przeciw populizmowi, a na koniec: Materiał sfinansowany ze środków KKW Koalicja Europejska PO PSL SLD .N Zieloni. Widzicie mądrale, a do mnie koślawymi gębami, że jak coś nie pomyśli, musi mi ktoś płacić, finansować. A guzik!
Niedzielna łąka, ziąb słoneczny. Azunia luzem, Róża na siedmiometrowej lince, bo z praktyki, że inne psy też lubią łąkę, a moja czarnulka przewraca i lubi zaraz do gardła. I nie zważa. Napędziła mi kiedyś stracha, oj było. Głupki luzem puścili Kaukaza, bo łąka. Owczarek jak byk, cały kudłaty i z daleka wredny, a ta moja mała a nabita i sprint i jak pocisk. Skok, barkiem gdzieś w kark, przewinka i za gardło, za kudły i pazurami w bebechy, a te jak sztylety. Diabli wiedzą skąd to ma, bo cała łagodna i lelas domowy. Tamten trzy razy taki, płacze po prostu, ja ciągną, głupki tego potwora tulą, badają czy ranny… Tego nie chcemy. Tego unikamy.
Zaraz wzdłuż rowów, gdzie płynie woda, otacza łąki zakręca, przecina, łączy. Suczki lubią brodzić, a ja z ciekawości, bo mam w podejrzeniu, że bobry. Niby skąd? Nie wiem, ale w chaszczach odległych leżą drzewa, okorowane, gałęzie pocięte. Tamy tu i tam, przemyślnie. Gałęzie, błotko, jak trzeba, po bobrzemu.
Idziemy tam gdzie te drzewa leżą. Tydzień temu trzy, teraz sześć, licząc duże sztuki. Aza ostrożnie, raczej wącha, a Róża do wody. Tydzień temu brodziła, teraz cała pod wodę,
zniknęła, wyskakuje – jaka oburzona przygodą! Parska, prycha, trzepie się fontannowo, zamaszyście… Może dzieci, albo dorosły maniak się zabawia? Ale dzieci nie przewracają piętnastometrowych olch, a maniak musiałby wczuć się w gryzonia, ale tak szczerze do flaków. Wierzyć się nie chce, choć wiadomo, że różne są zboczenia. Wreszcie po drugiej stronie rowu drzewo napoczęte. Chyba po bobrzemu, ale chaszcze zasłaniają, a przejść nie sposób, chyba że jak Róża, ale ta nie pójdzie, taka przygoda nie dla niej. Obraziła się na wodę ciemną, głęboką.
Ale skąd bobry? Pociągiem przyjechały, czy jak? Zaraz tory, za chaszczami pociągi śmigają do i z Poznania, a nawet Warszawy, Berlina i diabli wiedzą jeszcze. Tam bobry mało pożyją, tam raczej Nowoczesna poleguje. A tutaj, też nie wiem, ale poczekam, sprawdzę, bo może mnie się wydaje, nadinterpretuję. Jakby nie było przewaga niedzieli, przewaga łąki, przyrody, psiego hasania nad szarzyzną politycznych manipulacji jest tak oczywista, że wstyd po prostu.
Teraz siedzą przy mnie, wyszczekały swoje przed domem, łby na lewym udzie, prawą piszę, lewą głaszczę. Jak lewą do klawiatury, bo „ą” lekki foch i łapą upazurzoną, że dalejże głaszcz, drap, bo chcą na poranną drzemkę, a plan pieszczot niewykonany. A na monitorze: Nowoczesna nie mogłaby istnieć bez zaangażowania i wsparcia osób takich jak Ty. A wiecie jakie to uparte? Już z dziesięć razy dodawałem te listy prawie miłosne do spamu. Nic nie daje, wyłazi, wraca z pocztą. Zaczął pan Ryszard, kończy pani Katarzyna. Bywa i tak, tylko co ja tu robię? Ano, bobry śledzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz