poniedziałek, 1 czerwca 2009

Opowiadanie część XVII



Wszyscy na słowa Jurka zamilkli, bo sprawa się skomplikowała, jeżeli Magda nie powie kto jej to zrobił, będą musieli dalej prowadzić dochodzenie i jeszcze mieć na głowie policję, która uważa, że to oni się tego dopuścili.
Już wczoraj przyglądali im się badawczo i Karolowi powiedzieli, by nigdzie się nie oddalał.

- No to nie ma innej rady – odezwał się Karol,-jak zanalizować cale życie Magdy. – Spojrzał na Agnieszkę – i tu szukać rozwiązania, prawda?
- Masz rację – Agnieszka zapaliła gaz i postawiła czajnik – zrobię herbatę i będziemy dalej tam szukać rozwiązania. Wiesz, ja poznałam tego tajemniczego „brodacza”, prawie co dzień, jak był u Magdy szedł nad urwisko.
To było dawno temu, chyba zaraz po śmierci Migockiej, prawie na niego wtedy wpadałam, biegłam ze zdobytą włoską tapetą…wiesz urządzaliśmy się wtedy, a to był towar ekskluzywny –dodała wyjaśniająco. Karol skinął głową, że rozumie –Torba z tapetą była ciężka jak diabli i strasznie niewygodna, był straszny upał. Biegłam jak na złamanie karku z PKSu, byle szybko znaleźć się w domu i nagle uderzyła w niego całą sobą, bo rolka tapety mi się wysunęła, a ja ją chciała w biegu poprawić.

- I co?- próbował się dowiedzieć Karol, by przerwać przydługą opowieść o tapetach.

- No i zaproponował, że mi tą torbę odniesie do domu. Był bardzo szarmancki – spojrzała na Jurka i się lekko zaczerwieniła – no i wtedy go poznałam.

- To wszystko? – zapytali obaj.

- No nie, wypił u nas herbatę, trochę pogadaliśmy, był bardzo miły. Pytał się, gdzie tą tapetę chcę przyklejać, czy wezmę do niej fachowca i takie sprawy.

- A o Magdzie coś mówił? – zapytał Karol

- Nie, nawet próbowałam z nim o Magdzie pogadać, przecież wiedziałam, że to jej facet, ale jakoś nic na ten temat nie mówił. Gdy powiedziałam, że jestem żoną Magdy przełożonego, nagle zaczął się bardzo spieszyć…wiecie co, jak to sobie teraz przypomniałam, to wydaje mi się, że to jego zachowanie, to była tylko poza, jakby coś ukrywał.

Jurek przyglądał się Agnieszce, w końcu powiedział.

- Czemu mi nigdy o tym nie mówiłaś?

Woda się zagotowała, i Aga zaparzyła herbatę, odwrócona tyłem odpowiedziała.

- Nie wiem – wzruszyła ramionami – może dlatego, że ty byłeś wtedy bardzo zazdrosny, a on mówił mi tyle miły rzeczy. Byłam bardzo młoda – dodała spoglądając na Karola – i chyba trochę mnie podniecało, że piękny, seksowny mężczyzna prawi mi takie komplementy.

- To już chyba dziś nie jest tak ważne – zaoponował Karol, bo chyba zanosiło się na małżeńską wymianę zdań, a on nie chciał być jej świadkiem.

Oboje spojrzeli na niego, chwilę jakby się zastanawiali, po czym prawie równocześnie zaśmiali się, a Jurek dodał.

- Fakt, widzisz gdyby nie twoja interwencja zaczęlibyśmy sobie wypominać takie błahostki. Ale w jednym ma Aga rację, on nie wyglądał na dobrego człowieka, ze dwa razy widziałem go w przelocie, raz, gdy byłem z wizytą lekarską u Migockiej i wiecie odniosłem bardzo niemiłe wrażenie, aż mi ciarki po plecach przeszły. Ale o czym my mówimy, przecież ten gość nie pojawił się tu ze dwanaście lat!

- Jesteś tego pewien? – Zapytał Karol i napił się herbaty.
Aga z Jurkiem spojrzeli na siebie porozumiewawczo.

- Nie, nie jesteśmy pewni, tyle, że nikt go nie widywał…choć, kurcze, ale to tylko plotki, nie wiem, czy są wartę powtórzenia.

- No a co jest w tych plotkach?- drążył temat Karol.

- Że on tam jest cały czas, nawet wtedy, gdy była związana z Januszem, czy potem Pawłem. Moja siostra przysięgała, że go widziała późny wieczorem w dniu gdy zaginął Janusz, kilku ludzi też go widziało, gdy szli późno w nocy koło domu Magdy. Tyle, że jeżeli on tam był, to przecież Janusz, czy Paweł by go odkryli, prawda? Jurek chyba też by to odkrył, zwłaszcza, że bywał u nich często.- Spojrzała na męża, w jej oczach mieniła się i zazdrość i ciekawość.

- Już ci tyle razy mówiłem- zaczął Jurek – nic mnie nigdy z Magdą nie łączyło, poza przyjaźnią i wdzięcznością. Zawsze wracasz do tematu mojego niby romansu…przecież wiesz, że dla ciebie postawiłem na szali nawet lekarską reputację i naprawdę nic mnie z nią nigdy nie łączyło! A bywałem u nich, by ją chronić przed Januszem, który okazał się zwykłym draniem i nigdy, naprawdę nigdy nie widziałem tam potem tego „brodacza”.

- Wiecie co – odezwał się Karol – za nim zaginęła Magda w nocy słyszałem szept, wybacz- zwrócił się do Jurka – podejrzewałem ciebie, że to ty tam byłeś. A poprzedniego dna słyszałem kłótnię za domem, gdy tam doszedłem, zastałem tylko Magdę z odciskiem po uderzeniu na twarzy. Znalazłem też zdjęcie, ale zaginęło…

- Zdjęcie? – Zapytał Jurek

- Tak, Magdy z malutkim dzieckiem i obok był facet z brodą i wiecie co, jak zobaczyłem pierwszy raz Szymona, to wydał mi się do gościa bardzo podobny.

- To niemożliwe, wtedy gdy Magda urodziła Szymona, w domu był Janusz, Paweł i ja też byłem tam często.

- Wiecie co – powiedział Karol – w tym domu są tylne drzwi, może uda nam się je otworzyć, tych policjanci nie zaplombowali.

Spojrzeli na siebie z minami spiskowców, ale chyba wszystkim się ten pomysł spodobał. Wzięli ze sobą latarki, komplet kluczy, który zostawiła Magda Karolowi i tak zaopatrzeni ruszyli w stronę domu Migockich.

CDN...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz