piątek, 5 czerwca 2009

Opowiadanie cześć XVIII



Było około trzeciej po południu, a wiadomo niedzielne popołudnia w tak małych miejscowościach, to czas relaksu, czyli siedzenie przed domem na ławeczkach, lub spacerki po głównej ulicy.
Wszyscy wokół się im kłaniali, w końcu szedł lekarz, nauczycielka i…no właśnie Karol, który zamieszkał w domu u Magdy, a ona wylądowała z ciężkim pobiciem w szpitalu.


Szepty, uśmiechy i ciekawość towarzyszyła im całą drogę, wreszcie Jurek się odezwał.

- Wiecie co, wzbudzamy zbyt wiele sensacji, chyba nie powinniśmy teraz iść do domu Magdy, wszystkie oczy miasteczka są na nas skierowane, czy nie lepiej odłożyć to do wieczora? Poprosimy Alę, by została z dzieciakami i wieczorem, a może nawet w nocy zakradnijmy się tu, bez tej niezdrowej sensacji, co?

- To samo pomyślałem- odezwał się Karol,- zwłaszcza, że już niektórzy chyba podejrzewają mnie o skatowanie Magdy. Tylko jak się teraz wycofać nie wzbudzając znów podejrzeń?

- Ja wiem – odezwała się Agnieszka – po prostu idziemy na spacer do parku, na końcu tej ulicy jest do niego wejście, pokręcimy się tam trochę i wrócimy. Wiesz, niby się tobą zaopiekowaliśmy, więc pokazujemy ci okolicę.

Skierowali się w stronę parku. Park rzeczywiście był piękny i w głębi duszy Karol się dziwił, czemu mu Magda o nim nie wspomniała. Takie parki nazywa się krajobrazowymi, w otoczeniu wierzb płaczących czaiły się stawy, alejki wytyczone ale bez cementu, czyli naturalne. Dalej skarpa, naturalne zejście z niej, a tam staw okrągły pośrodku z wysepką, wszystko otoczone drzewami i krzewami. Po stawach pływają łabędzie i kaczki. Kamienne ławeczki z drewnianym siedziskiem zapraszają do usiedzenia. Dalej piękny dworek, odrestaurowany z pięknym tarasem. Nie mógł wyjść z podziwu nad pięknem tego parku.

- Macie naprawdę śliczny park, aż mnie dziwi, że tu nie byłem. A co znajduje się w tym dworku?

- Wiesz, my go nazywamy „pałacyk” – zaśmiała się Aga –a mieści się tu przedszkole, widzisz obok jest plac zabaw dla dzieci.

- Rozumiem, ale szkoda…można by tu zrobić taką replikę dworku ziemiańskiego, prawda?

- Wiesz, przedszkole jest potrzebne w gminie, a tu był lokal w sam raz, gdy wyremontowali go po Ruskach, bo przedtem tu oni stacjonowali i park tak pięknie nie wyglądał, wokół „pałacyku” stał cementowych parkan na dwa metry, a nad nim drut kolczasty. Wyobrażasz sobie?

- O kurcze! Nie wiedziałem, fakt nie było tu wtedy zbyt pięknie.

- Wracamy? – zapytał się Jurek – lekko chyba znudzony ich rozmową.

- Tak, możemy - odpowiedzieli i Karol i Aga.

Gdy potem wieczorem siedzieli w kuchni i szykowali się do myszkowania po domu Magdy, Karol poznał siostrę Agi, Alę. Była to urocza dziewczyna o wciąż roześmianych oczach, była podobna do Agnieszki, ale bardzo szczupła i w odróżnieniu od niej rudowłosej, była blondynką, chyba farbowaną. Zadawała też masę pytań jak Kasia, a oni dawali jej dość wymijające odpowiedzi. Wreszcie Ala poszła do Kasi, która ją wołała, a oni jak rasowi detektywi wyruszyli na poszukiwanie prawdy.

Gdy byli już przy domu, wydawało im się że w środku przez moment ujrzeli smugę światła, ale mogło to być tylko odbicie, na przykład reflektora samochodowego. Weszli na podwórko i skierowali się za dom, bo wejść tylnymi drzwiami. Zachowywali się bardzo cicho, a serca waliły im jak młoty i przełykali ślinę bo zrobiło im się bardzo sucho w ustach. Gdy stanęli przed drzwiami Karol odruchowo nacisnął klamkę…drzwi ustąpiły!


Spojrzeli na siebie, byli bardziej zdziwieni, niż przerażeni, każdy w myślach chyba zadawał sobie pytanie, kto otworzył drzwi i czy ktoś jest w środku.
Po cichu wślizgnęli się do wnętrza…nagle dom jakby ożył, skrzypienie podłogi było…przynajmniej im się tak wydawało straszliwie głośne. Ostrożnie przeszli kuchnię, bo to do nich prowadziły drzwi od strony ogrodu i znaleźli się w korytarzyku.

Jurek zapalił latarkę i okrył strumień światła ręką, by snop opadł tylko na podłogę.

- Otwieramy piwnice? – Zapytał szeptem.

- Nie teraz, najpierw sprawdzimy kto tu jest.- powiedział Karol i skierował się w stronę pokoju Magdy, gdy nagle rozbłysło światło. Wszyscy podskoczyli przerażeni, gdy zza ich pleców odezwał się głos.

- Jurek? Agnieszka? Co wy tu robicie?

Za nimi stał mężczyzna około 40 lat. Karol przyjrzał mu się, widział go po raz pierwszy, ale w jego wyglądzie było coś…nie umiał tego sobie wytłumaczyć, to coś, jakby go gdzieś już widział.
Facet wyglądał na zadbanego czterdziestolatka, z burzą blond włosów na głowie na skroniach lekko siwawych….”to było coś w oczach „pomyślał, gdy Jurek wykrzyknął.

- Paweł? Jak się tu dostałeś i kiedyś przyjechał? Agnieszka mówiła, żeś wczoraj dzwonił i nic nie mówiłeś o przyjeździe. Spojrzał na żonę, stała równie zaskoczona jak Jurek, a w jej oczach czaił się jakiś lęk.

- Witaj Pawle – wycedziła – czemuś nic nie mówił, ze przyjedziesz?

- Zaraz, zaraz moi drodzy, po kolei – uśmiechał się Paweł. – My chyba się nie znamy? – Zwrócił się do Karola – Jestem Paweł, przyjaciel domu tego – tu zrobił krąg pokazując mieszkanie – i tych tu zacnych osób- skierował wzrok na Jurka i Agę.

- Karol – odpowiedział zdawkowo.

Jurek i Aga opowiedzieli Pawłowi co się zdarzyło, a w tym czasie Karol przyglądał się Pawłowi, nie mógł dojść, skąd u niego poczucie że już go gdzieś widział.

Paweł ze swej strony opowiedział o Januszu, o tym jaki był…tak powiedział BYŁ z niego drań i że powinni zobaczyć co jest w piwnicy. Agnieszka miała pozostać na górze, pilnować by nikt ich nie zamknął, a oni zeszli na dół. Karola denerwowało, że Paweł przejął jakby przywództwo, a Jurek z Agą szybko mu się podporządkowali, w ogóle drażnił go ten facet, który nawet się nie zająknął jak tu wszedł, skąd się wziął, a oni mu tak zaufali.

CDN...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz