poniedziałek, 8 czerwca 2009

Opowiadanie część XX



Porucznik jeszcze chwilę z nimi rozmawiał, zabezpieczyli drzwi od tyłu i poprosił ich o to, by opuścili dom.
Oni jednak jakoś nie kwapili się z odejściem…nagle z dołu usłyszeli wołanie.

- Poruczniku! Niech pan zejdzie na dół, o cholera, to jest jak z horroru!

- Widzicie państwo, musicie opuścić miejsce przestępstwa, bardzo jestem wam wdzięczny, ale naprawdę dłużej nie możecie tu zostać.- Zwrócił się do nich, trochę zniecierpliwiony.

- Drogi Panie – odezwała się Agnieszka – czy z racji odkrycia tej skrzyni, nie możemy się dowiedzieć co jest w środku?

- Nie rozumie pani, że tu działa grupa operacyjna? Przecież pani jest osobą mądrą, wykształconą, pan doktor też, zrozumcie, to jakbym ja chciał być przy badaniu pacjenta, czy sprawdzać pani wiedzę z literatury.

Trochę zrobiło im się głupio, bo wiedzieli, że właściwie nie powinni się upierać.

- Ale panie poruczniku – tu Aga zaprezentowała swój najbardziej uroczy uśmiech – zawiadomi nas pan, po wszystkim? Będę czekać na telefon od pana.

Porucznik zgodził się, że po zabezpieczeniu tego co jest w skrzyni, zawiadomi ich, co znaleźli i nawet powiedział, że przyjdzie do nich, bo chciałby jeszcze zadać kilka pytań.

Z ciężkim sercem wycofali się i ruszyli w stronę domu Agi i Jurka. Paweł po drodze wyrzucał im że spanikowali, a ten jak określił porucznika „prostacki glina” zachowywał się impertynencko i na pewno nic im nie powie. Co chwila też spoglądał podejrzliwie na Karola, wreszcie nie wytrzymał i zapytał.

- Pan zdaje się był lokatorem Magdy tak?

- Skąd pan wie? – odpowiedział pytaniem – nikt przecież o tym nie mówił.

- Domyśliłem się, w końcu jestem detektywem – uśmiechnął się nieszczerze. – A poza tym dzwoniłem do Agi i ona mi powiedziała. Prawda- zwrócił się do Agnieszki.

- Tak, rzeczywiście pytałeś mi się czy jest u mnie Karol – zmieszała się Aga – tylko że nie pytałeś się czy Magda ma lokatora, tylko czy on jest u nas wtedy gdy dzwoniłeś.

Wszyscy spojrzeli na Pawła oczekując wyjaśnień, bo to nagłe pojawienie, to że odkryli go w domu Magdy, było co najmniej zaskoczeniem. A to, że Paweł wiedział o Karolu, który przecież był tu piąty dzień zaledwie i że był wtedy u Agi, to powinno być wyjaśnione.

- No co wy? Chyba mnie nie podejrzewacie? – zapytał się z ironiczny uśmiechem – Przecież wiecie, że kocham się w Magdzie…no dobra, zaraz wyjaśnię. Prawie co dzień do niej dzwoniłem, dowiedziałem się że wynajęła pokój bardzo przystojnemu facetowi. Tak mówiła Magda – Zwrócił się do Karola – no i ona mi powiedziała, że zaprzyjaźnił się pan z Agą, więc zadzwoniłem do niej dowiedzieć się, czy pan u niej jest, to wszystko.

- Nie mówiłem Magdzie, że poznałem Agnieszkę – powiedział Karol –ona nic o tym nie wiedziała. Feralnego dnia chciałem jej o tym powiedzieć, ale nie zastałem jej w domu. Potem przyszedł Jurek, no i znaleźliśmy Magdę w piwnicy w stanie jak pan wie dramatycznym. Ktoś nas w tej piwnicy zamknął – tu spojrzał na Jurka – może to zazdrosny kochanek.

Rozmowę przerwało dojście do domu. Ala czekała na nich w kuchni ze świeżo naparzoną herbatą. Zdziwiła się, jak oprócz nich do mieszkania wszedł Paweł.

Usiedli przy stole, chwilę rozmawiali raczej towarzysko, bo nie chcieli mieszać w to Ali, która co prawda paliła się by dowiedzieć się, czemu wychodzili tak późno, ale zadzwonił jej mąż, który jeżeli już nie jest Agnieszce potrzebna wracała do domu.
Z ciężkim sercem Ala pożegnała się z wszystkimi i poszła.

Ledwie zamknęły się za nią drzwi ktoś zapukał. W drzwiach stanął znany im policjant. Był blady i nerwowo pocierał czoło.

- Drodzy państwo – zaczął – jak jestem policjantem dwanaście lat, czegoś podobnego nie widziałem. – Ciężko opadł na podsunięte krzesło – Wierzcie mi, nie mogę zrozumieć kto mógł się czegoś takiego dopuścić.

Agnieszka postawiła przed nim filiżankę herbaty, napił się, znów potarł czoło.

- Wiem, nie powinno mnie coś takiego ruszać, ale wybaczcie, tu u was to jakby enklawa, najwyżej młodzi pobiją się o dziewczynę, czy kilku pijaków zrobi rozróbę…a tu coś tak koszmarnego…

- Może do rzeczy – powiedział poirytowany Paweł.

- Wiecie co tam było?

Wszyscy spojrzeli na siebie, chyba podświadomość podpowiadała im odpowiedź.

- Zwłoki – nie wytrzymał Paweł

- Żeby to jedne, tam są co najmniej trzy ciała, zmasakrowane i w różnym stopniu rozkładu. Już odesłaliśmy tą skrzynię do laboratorium. Żebyście widzieli tą ohydę, te ciała były rozczłonkowane i ubite w tej skrzyni w wielkim worku foliowym. Chciałbym przesłuchać gospodynię, ale ona nadal jest w stanie katatonii…nie wiem, czy miała być następną ofiarą, czy działała do spółki z oprawcą.- Spojrzał na nich jakby oczekując wyjaśnień…

CDN...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz